środa, 5 grudnia 2018

Stan umysłu H2O





Za każdym razem gdy idziemy po plaży jakiś pradawny popęd nawiedza nas i zmusza do zrzucenia butów i odzieży, do broczenia pośród wodorostów i wyblakłych kawałów drewna, do bycia niczym powracający z długotrwałej wojny uchodźcy, stęsknieni za ojczyzną.
Loren Eiseley


Istnieje wiele atrybutów subiektywnie rozumianego luksusu: drogi samochód, złoty zegarek, „wyjściowy” partner... Dla mnie jest nim widok na morze.

Dom może się sypać, ale po rozsunięciu zasłon musi być słońce i błękit – H2O oraz nieba. Podczas nadmorskich spacerów pomysły idą razem z nami; bywa, że nas przeganiają. Idealna byłaby praca nad brzegiem oceanu: stół i krzesło w wodzie, fale uderzają o kolana, a strony piszą się same.

Życie na łódce musi być podobnie ekstremalne do tego spakowanego w jeden plecak – dla posiadacza dwustumetrowej rezydencji brzmi to pewnie jak obłęd. Dla cierpiących na hydrofobię lub chorobę morską – największa z możliwych kar. Dla tych, którzy w taki sposób żyją – wolność i spokój.

Morze to także siła, przemijanie, tęsknota i wspomnienie. Jego żywioł jest metaforą naszej egzystencji, całej ludzkiej kondycji. Twórczą inspiracją, symbolem i odwiecznym motywem: w muzyce, kinie, literaturze. Kojarzy się z brakiem granic oraz żądzą poznania.

Egejskie równa się stan umysłu – jest kulturą i stylem, nie tylko kolorową widokówką. To tolerancja i otwartość na nieoswojone, przekonanie, że jest się we właściwym miejscu, które traktuje nas dobrze – daje słońce, zdrowe jedzenie, głaszcze i dopieszcza. Choć zimą sadystycznie okłada deszczem i wiatrem, robi to dla naszego dobra. Żebyśmy za kilka miesięcy docenili w pełni letni raj…


1 komentarz:

Agnieszka pisze...

Pięknie napisane! A połączone z TYM widokiem pozwala mi mocno zrozumieć Twój przekaz. :) Ściskam!