wtorek, 11 czerwca 2013

Woodstock i pole bitwy, czyli stambulski surrealizm dni minionych

porysunki.blogspot.com

…tyk, tyk…

Excuse my language, ale nerwy zaczynają puszczać.

Powyższy obrazek ilustruje z grubsza atmosferę ostatnich dziesięciu dni. Gdy w sobotę 8 czerwca policja opuściła plac, zaczął się rzekomy stambulski „Woodstock”: tysiące demonstrantów w parku siedzi, w parku śpi, w parku czyta, w parku robi teatr, w parku się bawi. Słowem – w parku żyje. Nie zapominajmy, że to jednak nie wielka impreza, a demonstracja. Niektórzy są tu 24 godziny na dobę – nocują w namiotach. Ci, którzy następnego dnia udają się do pracy, wieczorami wracają zwykle do domów, często na azjatycką stronę miasta. Część protestujących powiewa sztandarami (rozmnożyło się ich, jak przewidywał chyba każdy, jak przysłowiowych grzybów po, już mniej przysłowiowych, toksycznych deszczach): mamy więc różnego rodzaju partie, tęcze LGBT oraz nieodzowną czerwień flagi gwiazdy i półksiężyca. Lenina koło Che, zaraz obok Deniz Gezmiş ramię w ramię z Ojcem Turków (niektórzy ze wspomnianych być może przewracają się z tego powodu w grobach). Wokół krążą lub rezydują sprzedawcy „zestawu protestującego”: nabyć można spray’e, maski przeciwgazowe (dla praktycznych) oraz maski Anonymous’a (dla lansujących się). W tle biblioteka, zajęcia z jogi, teatr. Demonstranci czytający, demonstranci tańczący, bawiące się dzieci, świętująca młodzież. Misz masz ludzi z różnych kręgów, jak podkreślają sami protestujący: różnych opcji politycznych i niepolitycznych, różnych wyznań (lub ich braku), w różnym wieku.

Nie musi to być estetyka, która odpowiada każdemu, trzeba jednak przyznać, że: 1.) w parku nie jest niebezpiecznie, a protestujący to nie chuligani; 2.) obserwowany proces to zjawisko, którego nie należy ignorować. Tymczasem... 1.) od początku protestu grupa pokojowych demonstrantów nazywana była konsekwentnie chuliganami; 2.) tureckie główne stacje telewizyjne przez pierwsze dwa dni wydarzeń ignorowały zajścia w Stambule.

…bum !

Ten pozornie sielsko anielski obrazek, w rzeczywistości tykająca bomba, należy od dzisiejszego poranka do przeszłości. Nikt nie łudził się chyba, że status quo będzie trwać wiecznie. Większość (w tym ja) naiwnie wierzyła jednak, że w środę dojdzie do obiecanych w poniedziałek rozmów demonstrantów z władzą. Tymczasem…

"Wbrew wcześniejszym zapowiedziom władz, turecka policja weszła do parku Gezi. Władze zapowiadały, że zależy im wyłącznie na tym, by demonstranci opuścili plac Taksim, który jest bardzo ważnym punktem komunikacyjnym miasta. [korzystam codziennie z metra, wsiadając na stacji Taksim – nie doświadczyłam żadnych komunikacyjnych niewygód - przyp.] Kilka razy podkreślano, że będą mogli zostać w parku Gezi, aż do planowanego spotkania z premierem. Godzinę temu, [w południe] policja gromadząca się od rana wokół parku, zintensyfikowała swoje działania. W ruch poszły armatki wodne i duże ilości gazu łzawiącego, a pierwsze oddziały policji weszły na obrzeża parku." (ŹRÓDŁO)

Amnesty International, HelsińskaFundacja Praw Człowieka i wiele innych organizacji pozarządowych potępiło dziś oficjalnie brutalne użycie siły przez policję oraz aresztowanie kilkudziesięciu prawników, którzy zgromadzili się, by zademonstrować swe poparcie dla protestujących w parku. Czy na dobę przed ustalonym spotkaniem z demonstrantami pokaz władzy i eskalacja konfliktu mogą leżeć w interesie premiera rządu? Czy konflikt osiągnie dziś apogeum, czy uda się – cudem – doprowadzić do jutrzejszych rozmów?

Na te oraz inne pytania nie będę udzielać odpowiedzi, ponieważ boli mnie głowa od latających mi nad domem helikopterów.
Poza tym, szczerze – nie mam zielonego pojęcia.

(galeria zdjęć z "Woodstockowego" parku Gezi: TUTAJ)

1 komentarz:

Ingalill pisze...

Obawiam się , że Erdek tym wydarzeniem dolał jeszcze oliwy do ognia - nie wiem jaki on ma w tym ukryty cel, czy on stawia wszystko chyba na jedna kartę? tak to wygląda, nie wiem co on chce ttym soiągnąć zamiast załagodzić konflikt, on go podsyca - może tym działaniem chce odwrócić uwagę od czegoś innego, co robi za plecami? Kazdy skupia się na Taksim, a może o to właśnie mu chodzi i chodziło od początku?