czwartek, 6 grudnia 2012

Kilka krótkich (i niepowiązanych ze sobą) historii, opatrzonych estetycznymi (o gustach się nie dyskutuje) fotografiami



– 1 –

Przeprowadziłam niedawno ożywioną dyskusję na temat „opatrzenia się” Bosforu. A raczej tego, czy Bosfor ma prawo się opatrzyć.
Odpowiedź brzmi oczywiście: nie. Nie ma prawa.
Argumentów oponenta nie przyjmujemy do wiadomości.
Koniec historii.



– 2 –

Spacer po dzielnicy Galata, zagłębia turystów i street artu. Herbatka w Ceneviz Cafe. Drewniane stoły i krzesła przykryte obrusami o motywach orientalnych. Fontanna opleciona szczodrze poczerwieniałym winem. Kuszące oko i płuca pozłacane nargile. Turystyczny klasyk – nic dodać, nic ująć.
Rozentuzjazmowany kelner łamanym angielskim próbuje nawiązać standardową, mało ciekawą konwersację. Po małej lingwistycznej porażce przerzuca się zrezygnowany na język ojczysty, którym włada nieco sprawniej. Nagle, niczym Filip z konopi, wyskakuje z pytaniem co najmniej nie adekwatnym: gdzie mieszkam. I czy mieszkam sama.
Wystarczy spojrzenie, a przerzuca się na rozmowę z siedzącą obok „świeżynką” ze słonecznej Italii. „Czy jesteś z Rzymu?”. „Nie, bo z Turynu”. Stambuł najs, ale we Włoszech na pewno jest teraz cieplej. Nie?
A mogę cię dodać do fejsbuka?
Dyplomatyczny śmiech słonecznej Italii cichnie z każdą minutą.



– 3 –

Tureckie powiedzenia, przysłowia, mądrości. Jest ich bez liku, a każde zawiera z pewnością jakąś życiową prawdę. Lub choćby jej ziarenko.
Dostałam niedawno zadanie, wydawało by się, niewykonalne: rozszyfrować trzy ludowe mądrości. Trafiłam w dziesiątkę. Trzy razy.
W przysłowiu numer jeden było coś o kaczce, w drugim o róży. Ostatnie, które wybitnie przypadło mi do gustu, zacytuję: in cin top oynuyor (dosłownie: dżin gra w piłkę). Chyba takie nasze jak makiem zasiał.
Dżin i piłka. Kreatywność bez granic.

Więc tak, Bosfor opatrzyć się nie może.


(Magdalena Abakanowicz w galerii AkBank, do końca stycznia)

4 komentarze:

Jo pisze...

:) dopiero trafiłam do Ciebie, więc mnie się za szybko nie znudzi ;)

Islenski pisze...

Oj nie, to co teraz pisze u siebie to opis mojej wakacyjnej, trzy miesiecznej podrozy do Iranu.

Szkoda, ze nie trafilem na Twojego bloga wczesniej.

mor cadı pisze...

szkoda! daj znac, jesli kiedys znow nad bosfor zawitasz.

Islenski pisze...

Dobrz, to bardzo mile z Twojej strony.