wtorek, 28 sierpnia 2012

Jak rozgryźć a jednak nie pogryźć, czyli: o co ci chodzi, Turecki Mężczyzno?*


Śmiertelnie dotknięty Turecki Paszo.

Strzelasz focha niczym urażona księżniczka.
Wzdychasz, fukasz, odwracasz na pięcie.
Za tobą kurzu tumany.
Przez mikroskopijną bzdetę zacietrzewiasz się, jakby Rodzoną Matkę ci nawyzywano.

Narzekasz na kontrolujące Turczynki, których zazdrość sięga dna Bosforu.
Gdy nie dzwonimy co kwadrans, jest ci przykro.
Deklarujesz zaufanie i „europejskie” poglądy.
Gdy niewinnie umawiamy się z niewinnym kumplem na niewinne piwo, zieleniejesz z zazdrości.
Wyśmiewasz turecką dramę.
Gdy argumentujemy spokojnym tonem, nie podziwiasz dojrzałości i opanowania, lecz rzucasz talerzem i oskarżasz o serce z kamienia.

Powiesić się na najbliższym tureckim drzewie?
Walić głową ile sił w podłogę Błękitnego Meczetu?
Nie.
Pogodzić z faktem, że nie obędzie się bez zbędnych dąsów i niepotrzebnych fochów.
Turecki Mężczyzno, i tak jesteś doskonały**.

* wszelka zbieżność czegokolwiek totalnie przypadkowa
** wiesz to od Mamy

5 komentarzy:

skylar pisze...

o tak!!!!!!!!!!!!!!

mor cadı pisze...

:)))

Karol pisze...

Heheheh sorry musiałem skomentować ostatni wers :D:D:D 100000% w sedno, i wszyscy moi kumple z pracy (Turki) dzwonią do mamy codziennie niezależnie od wieku, i są dumni z tego że są książętami swojej mamy :D hahaha

aga pisze...

Agata, to jest fantastyczne :)) wybacz, ale musiałam to umieścić na moim facebooku.. to jest boskie :D

Anonimowy pisze...

Jej, genialne i takie prawdziwe.
Dzwonię: "Co mnie znowu kontrolujesz?! Nie ufasz mi?! Jesteś ja te Turczynki!Nie przeszkadzaj, uczę się. Chcesz coś powiedzieć?"
Nie dzwonię:"Nie kochasz mnie... zapomniałaś o mnie... to ja Ci nie przeszkadzam jak tak..."

Ja tylko się staram nie zwariować...