poniedziałek, 16 lipca 2012

Obiecanki cacanki, czyli brednie przy stole rakı


Jest takie ładne tureckie określenie, metafora słomianego zapału, nieszkodliwego gdybania, planów wartych złamanego grosza, obietnic bez pokrycia. „Rozmowy przy stole rakı”, czyli, kto wie… a nuż się coś zrealizuje, najlepiej samo z siebie.

Wertując stare posty natknęłam się na takie oto cuda wianki z roku pańskiego 2007 (które, czerwieniąc się ze wstydu oraz z powodu upałów, zamieszczam poniżej).

Plany na najbliższe tygodnie:
1. przepłynąć się do Anadolu Kavağı. Promem (odhaczone)
2. zobaczyć w końcu Dolmabahçe (odhaczone)
3. zobaczyć w końcu Muzeum Archeologiczne (NIEzrealizowane: ale może, „w końcu”…)
4. wejść wreszcie na Galatę (którą mijam codziennie) (NIEzrealizowane: nadal ją mijam i nadal na nią nie weszłam)
5. wejść do co najmniej pięciu meczetów (których nazw nie chce mi się wymieniać) (NIEzrealizowane: trzeba było wymienić, bo teraz nie pamiętam, o co mi chodziło)
6. wybrać się na nargile do Tophane (odhaczone)
7. wybrać się do kilku synagog i kościołów (odhaczone… chyba)
8. wybrać się raz jeszcze do Ortaköy (tym razem w miłym towarzystwie), zobaczyć ten piękny meczet, obejrzeć zachód słońca i zrobić sobie podrabiany tatuaż z henny (obrzydliwie pretensjonalno-sentymentalny punkt odhaczony częściowo – w meczecie nie byłam nadal: patrz punkt 5; pseudo-tatuażu sobie nie życzę)
9. zaryzykować życie w hamammie (odhaczone częściowo: hammam mam teraz we własnym domu)
10. no i zjeść... gofry w Bebek (nie ma co, bez tych gofrów nie wyjeżdżam ze Stambułu; na razie były gofry w Modzie) (NIEzrealizowane: co za gofry?! nic to, nie wyjadę, dopóki nie przekonam się na własnym żołądku).

Morał? Lepiej bez ponoszenia konsekwencji gdybać przy stole rakı niż spisywać listy niemożliwych do zrealizowania postanowień i do tego je upubliczniać. W końcu, jak głosi tureckie powiedzenie, söz gider, yazı kalır (słowa ulecą, pismo pozostanie). Po co kolekcjonować przeciwko sobie dowody lenistwa i braku konsekwencji…

2 komentarze:

Kasia pisze...

Ja wiem, ze sie nie znam, ale jak dla mnie calkiem duzo z tego zrealizowalas :)

Ola pisze...

w sumie te postanowienia to sama przyjemność, więc jak najbardziej do realizacji:)

życie & podróże
gotowanie