poniedziałek, 11 lipca 2011

Sentymenty znad Morza Czarnego

Mieszkańcy Kayseri to w powszechnej opinii „Szkoci Turcji”, czyli chorobliwe skąpiradła. Pochodzący znad Morza Czarnego Lazowie uchodzą z kolei za wybuchowych awanturników. Ta południowo-kaukaska grupa etniczna (zamieszkująca północno-wschodnią Turcję oraz częściowo także Gruzję) jest z wielka pasją i podziwu godnym zaangażowaniem atakowana w tureckich żartach.
Zahartowani przez srogi górski krajobraz i równie nieprzyjazny klimat (deszczowy, wilgotny, krótko mówiąc – sprzyjający butności), Lazowie uchodzą za dumnych, odważnych oraz w gorącej wodzie kąpanych. Jedna z bardziej złośliwych „anegdot” głosi, że każdy mieszkaniec regionu trzyma pod poduszką broń...
Żarty (nawet te mało wybredne) żartami, przyznać jednak trzeba, że temperament Lazów znajduje odbicie w żwawej, skocznej muzyce, której to urokami fani mogą rozkoszować się słuchając choćby radia karadenizinsesiradyosu

Moje najzabawniejsze stambulskie wspomnienia podróżnicze związane są z taksówkarzami pochodzenia czarnomorskiego. Byli to kierowcy najbardziej rozmowni (choć ich akcent zalicza się do niemal niezrozumiałych), słuchali arcyciekawej muzyki regionu (która zwykle dudniła mi w uszach jeszcze przez jakiś czas po opuszczeniu taksówki), a do tego przyklaskiwali na wiadomość, że Karadeniz (Morze Czarne) to mój ulubiony region Turcji.

Tureckie wybrzeże Morza Czarnego należy do mniej popularnych wakacyjnych destynacji. Karadeniz cieszy się wątpliwą sławą mrocznego, wzburzonego, niebezpiecznego. Krążą niesympatyczne legendy o jego niebezpiecznych prądach, złowrogich wirach oraz licznych ofiarach zatonięć. O ileż przyjemniej wybrać się nad cieplejsze i niemal zawsze słoneczne wybrzeże Morza Śródziemnego lub Egejskiego, gdzie czekają na nas piaszczyste plaże i niezmącone falami błękitne wody…

Osobiście wcale w te pogłoski i szkalowania nie wierzę. Darzę Morze Czarne szczególnym sentymentem i anty-czarnomorska propaganda nie robi na mnie najmniejszego wrażenia. Do wybrania się nad Karadeniz sceptyków gorąco zachęcam.

Poniższe zdjęcia na zachętę właśnie. Obrazki z soczyście zielonych, mglistych, romantyczno-depresyjnych okolic Trabzonu:








10 komentarzy:

skylar pisze...

O rany chryste Panie, jakie cudowne zdjęcia~!!!! Tyle się szykuję w tamte rejony, trzeba wreszcie jechać!!!

Ingalill pisze...

Miałam dać podobny komentarz do Skylar, ale napisze tyle: zdjęcia - brak słów!!!

Anonimowy pisze...

Dopisuję się do wcześniejszych komentarzy :)Jeszcze dodam, że to ostatnie ma klimat obrazów Beksińskiego - ale czad :D

4emkaa pisze...

hmm ja KARNDENIZ poznam od strony bułgarskiej w przyszłym roku ... ale Twoje zdjęcia szanowana autorko urzekły mnie dokumentnie

D. pisze...

Chciałabym zobaczyć te okolice, ale mój Turek jest raczej za innym regionem, czyli jedziemy do Didim. Jakoś tak się uparł. Tak w sprawie planów wakacyjnych to wygląda to zupełnie inaczej niż w Polsce. Ja biorę urlop kiedy wiem, kiedy i gdzie pojadę. A w tej sytuacji - Ozgur juz ma urlop i czeka na to aż znajdziemy wolne miejsce w Didim. Jak znajdziemy - pakujemy się i jedziemy :)

Justyna Wiśniewska pisze...

i mnie podobają się Twoje zdjęcia, Agato. nawet bardzo, bardzo podobają.

mor cadı pisze...

bulgarska strona tez cudowna, ale moim zdaniem zupelnie inna (polecam Nesebar!)

Karadeniz ma cos w sobie, bylam, jestem i bede:) zachwycona tym rejonem (chyba nawet bardziej niz moja ukochana Kapadocja, ktora plasuje sie na drugim miejscu;) choc nie widze sie mieszkajacej tam na stale

Karolina Polak pisze...

Piękne zdjęcia!

Ola pisze...

Wow, jak pięknie :) Też bym z chęcią pojechała w tamte rejony - mam nadzieję, że w końcu się uda :)

mor cadı pisze...

mnie też tam dawno nie było i chyba wypadałoby się znów wybrać... ;)