środa, 9 lutego 2011

Tarlabaşı, stambulski wyrzut sumienia



Gdy spytamy przeciętnego Stambulczyka, jaką część miasta uważa za najbardziej niebezpieczną, wielu odpowie zgodnym chórem: Tarlabaşı! (ci bardziej ostrożni rzucą ogólne hasło „Taksim”, mając zapewne na uwadze kieszonkowców oraz odwiedzających centrum mieszkańców przeróżnych dzielnic, w tym tureckich młodzieńców nieokrzesanych i średnio w świecie obeznanych, szwędających się bez celu w sobotnie wieczory i leniwe niedzielne popołudnia, a właściwie mających cel jeden: przyglądanie się, przybierające czasem formę irytującego gapienia; zwykle na kobiety).


Strach się bać

Na Tarlabaşı mieszka wielu Kurdów i Romów. Dzielnica jest opisywana głównie przy użyciu dwóch słów: „bieda” i „niebezpieczeństwo”. Średnio zachęcające.
O ile po Stambule kręciłam się sporo, na początku zwykle sama, a dzielnice odkrywałam arcyciekawe (miesiąc spędzony na Gaziosmanpaşa szokował nawet dość tolerancyjnych i odpornych na dziwactwa znajomych – zupełnie niesłusznie, przemiła okolica), o tyle zła reputacja Tarlabaşı utkwiła jakoś w mojej nie do końca pozbawionej stereotypów i podejrzeń głowie. Do znajdującego się tam muzeum Adama Mickiewicza wybrałam się dopiero po dwóch latach, pod ochroną światła słonecznego i grupy znajomych (przyznaję, głownie chyba dlatego, że aż tak mnie owe muzeum nie intrygowało – zupełnie niesłusznie, całkiem ciekawe).

Zgoda, Tarlabaşı zamożne nie jest. Bałagan, rozsypujące się (przepiękne) domy, biegające, umorusane dzieci, wszechobecne, rozwieszone na długich sznurach pranie. W ciągu dnia nie spotkamy legendarnych lokalnych transwestytów, prostytutek i dilerów. Zobaczymy za to normalne, leniwe życie biednej stambulskiej dzielnicy. Przestraszyć nie powinien się nawet najprzezorniejszy turysta. Chyba, że sam będzie prosić się o kieszonkowców.


Stambuł pęka w szwach.
Minione pięćdziesiąt lat: 900 proc. Stambulczyków więcej (tak, zera są dwa). Najbliższa dekada to około półtora miliona nowych imigrantów, dla których zatłoczona metropolia będzie musiała znaleźć miejsce. I pracę.
Dla zobrazowania: powierzchnia Stambułu jest nieco większa od londyńskiej, ale w tureckim mieście gigancie żyje aż 30% więcej ludzi.

Liczba mieszkańców zaczęła wzrastać drastycznie pod koniec lat 60-tych, w związku z migracjami ze wsi, których rezultatem są powstałe dzielnice biedy. Gecekondu (dosłownie: „wybudowane nocą”) to nisko budżetowe budynki wznoszone „pod osłoną nocy”. Zgodnie z prawem domy powstałe w okresie od zmierzchu do świtu nie mogą bowiem zostać zburzone...

Również opustoszałe, należące kiedyś do Greków, Ormian i Żydów mieszkania na Tarlabaşı stały się domem dla przybywających z biednych wiosek robotników, którzy kilkadziesiąt lat temu zamieszkali w Stambule. Od lat żyją tu również nielegalni imigranci, ale też wysiedlani przez państwo z południa kraju Kurdowie. Teraz rząd chce ich wysiedlić ponownie. Z Tarlabaşı.


Oczyszczanie terenu

Wielki (Podejrzany) Plan to przemieszczenie mieszkańców Tarlabaşı oraz przeprowadzenie na szeroką skalę rewitalizacji okolicy. Kontrowersyjny projekt przedstawia się NA RZĄDOWEJ STRONIE naprawdę zacnie. Nikt o zdrowych zmysłach nie negowałby przecież renowacji wspaniałych, niszczejących, zabytkowych budynków. Co jednak w praktyce oznacza „przemieszczenie” liczącej przeszło 40 tysięcy mieszkańców dzielnicy...?
Fotograf Jonathan Lewis i antropolog Constanze Letsch prowadzą BLOGA, który rozprawia się z mitami dotyczącymi Tarlabaşı, starając się uniknąć zarówno stygmatyzacji mieszkańców dzielnicy, jak i europejskiego, „orientalistycznego” podejścia, które przedstawia biedę dzielnicy jako Turcję autentyczną, nieskażoną zdemoralizowaną „europejskością”.



9 komentarzy:

Olga pisze...

przez pół roku chodziłam na uniwersytet położony na skraju Tarlabasi, wielu moich znajomych tam mieszkało i zgodnie twierdziło, że tak naprawdę jest to bardzo fajne miejsce - przyjaźni ludzie, muzyka na ulicach, kolorowe bazary, no i Taksim blisko :)
mimo wszystko - ja się jeszcze nie wybrałam do muzeum Adama Mickiewicza :) mój chłopak zawrócił w połowie drogi i powiedział, że dalej nie idzie, co mnie w sumie najbardziej wystraszyło, ale może kiedyś...

pb-dial pisze...

Mam nadzieję zaglądać do Ciebie i poznawać różne ciekawe rzeczy. Przedstawiasz opisy, który działają mi na wyobraźnię. Pozdrawiam

Lena pisze...

O kurcze, a ja zrejterowałam i tam nie poszłam :( Choc pomimo ostrzezen przeszlam wszerz i wzdluz Western Districts, ktore wg mnie nie wygladaly ani troche niebezpiecznie -- ubostwo i tradycyjni ludzie, i tyle. Do tego chyba wlasnie one z calego Stambulu podobaly mi sie najbardziej -- stare domy, rozpadajace sie synagogi itepe.

A masz jakies zdjecia Tarlabasi?

Gastria pisze...

To ciekawe, bo byłam i nic nie widziałam, ale może dlatego, że był zemną wtedy narzeczony, a teraz mąż i to "odstraszało" gapiów? Poza tym bardzo dużo turystów się kręciło, a byliśmy w kwietniu w zeszłym roku... Nie wiedziałam, że jest tam muzeum naszego wieszcza...teraz przy najbliższej okazji zaciągnę męża - jeśli opisy eksponatów są po turecku to coś ciekawego się nauczy o Polsce :)

agata pisze...

Tarlabasi ma rzeczywiscie zla opinie, ale przez pewien okres chodzilam tam niemal co tydzien na bazar i bylo normalnie, nie spotkalam zadnej wrogosci, ot zaciekawione spojrzenia, jak w innych czesciach miasta. Sama dzielnica jest bardzo urokliwa, choc okropnie zaniedbana, az strach pomyslec w jakich warunkach zyja tam ludzie...Jednak urzeklo mnie to, ze zycie toczylo sie tam na ulicach, widac bylo silna wiez sasiedzka, wszyscy sie znaja, plotkuja na krzeselkach czy schodach przed domami etc. A zreszta zdaje mi sie, ze jest taki trend "mieszkania na Tarlabasi", mam znajomych wynajmujacych tam dom, a do tego duzo erasmusow tam zamieszkuje.

agata pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
agata pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
mor cadı pisze...

miło wiedzieć, że tyle z Was się tam wybrało :)
dorzuciłam tylko dwa zdjęcia, bo mam same jakieś brzydkie..

ana z maroka pisze...

chyba tak to juz jest ze kazde duze miasto ma swoja owiana zla slawa biedna dzielnice..

Mnie ten opis zaciekawil, wybralabym sie tam, z jakims Turkiem/Turczynka raczej niz sama..

Pozdrawiam