piątek, 14 stycznia 2011

Wypijmy za błędy


…a konkretnie za rządzącą partię AKP.

Decyzja rządu o obostrzeniach sprzedaży alkoholu spowodowała skok ciśnienia u Turków, którzy za kołnierz bynajmniej nie wylewają .

Kilka dni temu wprowadzono kontrowersyjne restrykcje dotyczące sprzedaży oraz reklamowania alkoholu, jak również sponsoringu producentów napoi alkoholowych (ucierpi na tym głównie turecki browar-gigant Efes Pilsen). Rząd ma podobno na uwadze zdrowie publiczne oraz ochronę dzieci i młodzieży, a decyzja ta nie ma ponoć wydźwięku ideologicznego. Wiele wskazuje jednak na to, że utrudni życie pełnoletnim, zdrowym na ciele i umyśle obywatelom sekularnej przecież republiki, którzy z własnej, wolnej i nieprzymuszonej woli, po prostu… chcą się napić.

Ograniczenia sprzedaży alkoholu w państwowych restauracjach zaczęły się wkrótce po dojściu AKP do władzy w 2002 roku. Wtedy też wzrosła akcyza na alkohol. AKP „atakowała” kolejno: wino, piwo, w końcu nawet rakı (anyżowy alkoholowy napój to turecka tradycja, narodowa duma, kulturowo-kulinarna spuścizna…). Walka godna podziwu, jeśli weźmiemy pod uwagę niezwykle niską konsumpcję alkoholu w skali kraju (sześciokrotnie mniejsze spożycie w porównaniu ze zdegenerowanym sąsiadem – Grecją).
Biorąc pod uwagę przeciętne zarobki, alkohol jest w Turcji dobrem luksusowym. Ale obywatelu, czuj się wolny – chcesz, to pij! Nikt ci przecież wolności nie ogranicza…

Czy aby na pewno? Eksperci przewidują, że nowe prawo może doprowadzić do zaprzestania sprzedaży drinków w barach i restauracjach, ponieważ pozwala na sprzedaż alkoholu tylko w „oryginalnych opakowaniach” (broń boże „na szklanki”). Zakaz nie uderza podobno w posiadające licencje restauracje, ale małe lokalne sklepy, które wystawiają na zewnątrz stoliki i nielegalnie serwują alkohol…

To jednak nie koniec.

Zabroniona ma być sprzedaż alkoholi w butelkach 20 mililitrowych lub mniejszych… w miejscach, “które sprzedają orzechy i owoce” (cytat za Hürriyet). Czyli dostanie się małym bakkalom (sklepikarzom).
Pierwszy i jedyny festiwal bluesowy w Turcji, mający dwudziestoletnią tradycję Efes Pilsen Blues Festival, będzie musiał zmienić nazwę.
Nie będzie też można wypić przysłowiowej lampki wina na wernisażu…


AKP'ye içiyoruz !

… czyli „Pijemy za AKP!”.
Pomysły partii spotkały się z natychmiastową reakcją tych, którzy nie życzą sobie wątpliwej ochrony przed demoralizującymi skutkami konsumpcji alkoholu.
Grupa sprzeciwiająca się rządowym zakazom liczyła dziś na Facebook’u ponad sto tysięcy osób, w szybkim tempie przybywa jej nowych członków. W sobotni wieczór planowane są manifestacje w wielu tureckich miastach, ze Stambułem na czele.
Ja dołączam się do protestujących duchowo, z moim małym skromnym Guinnessem. Chyba, że z małą buteleczką rakı – na pewno okaże się, że jest tu dużo tańsza niż w Turcji…