środa, 16 grudnia 2009

Playing hard to get

zdecydowanie mnie poniosło, za długa przerwa. post nie nadaje się do czytania przy porannej kawie, poprawność polityczna nie jest ostatnio moją mocną stroną. do tego ani tu ładu ani składu. w zasadzie w ogóle nie należy tego tekstu czytać. można za to popatrzeć na zdjęcie (fajna torebka).


"Z kimże moje Canım tak długo rozmawia...?"



Jest taka gra, której znajomość bardzo przydaje się w Republice Tureckiej.
Polega na udowodnieniu, że jest się „prawie jak Turczynka”.
Posiada wiele wariantów i można w nią grać na wiele sposobów.
Cudzoziemki zwykle gubią się w jej zawiłych zasadach.

Gracze

Graczy jest dwóch – Kobieta (niekoniecznie Turczynka) i Mężczyzna (koniecznie Turek).
Występują również gracze wspomagający i przeszkadzający – znajomi, rodzina, życzliwy sąsiad.
Kobieta jest z reguły pionkiem. Zbijanym i przegranym.

Reguły

Zacznijmy od tego, że obowiązują one wyłącznie Kobietę. Są twarde, ustalone z góry i niezmienne. Wystarczy ich przestrzegać, by zdobyć główną wygraną.

Zasady zostały ustalone dla Mężczyzny.

Przebieg gry

Case study No:1 - przegrana

Mężczyzna (Turek) siedzi w gronie znajomych, w tym Kobiety (nie-Turczynki). Atmosfera przyjemna, zimowy wieczór przy piwie (niestety nie grzanym), który kończy się odprowadzeniem Kobiety przez Mężczyznę do domu (mieszkają w tej samej okolicy, a każdy Mężczyzna w Republice jest przecież dżentelmenem). Mężczyzna podczas spaceru obejmuje Kobietę swoim silnym, męskim ramieniem (jest wszakże zimno). Kobieta doznaje szoku, zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że Mężczyzna jest w długoletnim związku z inną Kobietą (Turczynką) i ta nie posiadałaby się z radości mając przed oczami wspomniane ramię osłaniające rzekomo troskliwie przed rzekomym wiatrem i chłodem.

Case study No:2 - wygrana

Kobieta i Mężczyzna (para turecka) wchodzą do restauracji. Kobieta plącze się między stolikami, wzdycha, obrzuca kelnera poirytowanym spojrzeniem. Mężczyzna cierpliwie znosi okazywane niezadowolenie, kilkakrotną zmianę stolika (tu słońce, tam cień, a ten w rogu miał nieładny obrus), wybrzydzanie przy menu i skrzywioną minę. Za rachunek płaci oczywiście sam.

Game over

Turczynkę Mężczyzna szanuje, bo musi się o nią starać. Poza tym to Turczynka.
Nie-Turczynkę Mężczyzna uważa za łatwą, bo jest miła. Zresztą to panna z zachodu.
Podział jasny. Dla tureckiego mężczyzny.

Rady dla przegranych

Graj ostro – fauluj bez skrupułów. I tak nie posuniesz się do chwytów tureckiej koleżanki – kopiowania rozmów Mężczyzny z komunikatorów i sprawdzania jego poczty (niech żyje zaufanie w związku) lub odbijania chłopaka przyjaciółce. Wystarczy tylko trochę namieszać. Poza tym pamiętaj – już na wstępie jesteś na przegranej pozycji.

Bierz przykład ze skuteczniejszych rywali. Kto powiedział, że przy odrobinie dobrej woli i szczerych chęci nie staniesz się bardziej niedostępna od Turczynki?

Sprostowanie

Czytającym przypominam, że spędziłam prawie rok w Kayseri, a to powinno wiele tłumaczyć (a przynajmniej nieco usprawiedliwiać). Historie z Kayseri to jednak historie na osobnego posta (który nigdy nie powstanie).
Turków nadal lubię, a Turczynki coraz bardziej toleruję (mam nawet DWIE dobre koleżanki i kolejne dwie kandydatki na takowe). Po prostu nasłuchałam się ostatnio strasznych bzdur od tureckich znajomych (w tym historii o kopiowaniu korespondencji) i ręce opadły mi niżej niż zwykle.
W następnym poście dużo ładnych, kolorowych zdjęć.