niedziela, 11 stycznia 2009

Matrymonialny szoł


W niedzielne, wolne od stresu popołudnie (a dodać należy, że spałam dziś dokładnie do godziny 12), spotkałam się na Bağdad Caddesi z koleżanką-turkologiem w jednym. Spędziłyśmy dwie nieprzyzwoicie konsumpcyjne godziny na nieprzyzwoitej ulicy, którą to „nowoczesne” Turczynki przechadzają się z (oryginalnymi) torebkami Louis Vuitton w prawej łapce, w lewej dzierżąc miniaturowego pieska opatulonego różowym sweterkiem (i chyba wiele przesady w tym nie ma).
Obowiązkowa kawa w kultowym w Turcji Starbuck’sie (wybaczcie mi!!!).W sklepach nadal 50% przeceny. Ja nadal obstająca przy swoim zupełnie bezsensownym przekonaniu, że zimowe ubrania ładne być nie mogą, bo nie są ubraniami letnimi (Kupiłam jednak uniwersalne zimowo-wiosenno-jesienne buty. W Stambule mrozów jeszcze nie uświadczyłam, poza tym już od marca zacznie się wiosna. Po zimie, która się, odpukać, jeszcze nie zaczęła).

Ale miało być o telewizyjnym szoł, więc się streszczam.

Koleżanka dostała niedawno propozycję pracy przy reality show „Yabanci Gelin”, w tłumaczeniu: „Zagraniczna Panna Młoda”. Ofertę odrzuciła, ale z ciekawości obejrzała pierwszy odcinek drugiej już chyba serii, emitowanej na kanale Star TV (nie będę pisać, że kanale beznadziejnym, bo TV nadal nie mam i chyba mieć nie będę, a z moich bardzo krótkich, poczynionych dawno temu obserwacji wynika, że większość tureckich kanałów jest beznadziejna. Ale co ja tam wiem, dziewczynka z telewizorem, choć bez telewizji).

I co?

Kliknijcie tutaj! Mało nie padłam z fotela (po komentarzach koleżanki musiałam oczywiście zobaczyć „Yabanci Gelin” na własne oczy).

Nie wytrzymacie do końca, ale warto zerknąć choćby dla samej czołówki, kiedy to pojawiają się tureckie mamusie (lub ciocie) z synalkami-kawalerami. Co za przepych! Cóż za barwy!

Z grubsza chodzi chyba o to, że dziesięć zagranicznych niezamężnych niewiast zostaje zamkniętych na 100 dni w domu z przyszłymi – być może, tureckimi teściowymi. Co jakiś czas do hacjendy wpadać będą synalkowie – kandydaci na mężów. Zagraniczne dziewczęta będą dwoić się i troić, żeby przypodobać się tureckim matronom i… wyjść za mąż? A może po prostu zgarnąć 100 000 lir?

Czy sam pomysł na reality show jest nowatorski? Proszę o opinie. Jestem daleko w tyle, jeśli chodzi o tego typu nowinki (moja wiedza zatrzymała się chyba na Big Brother). Może to wszystko już było? A może dopiero będzie? Polscy kawalerowie i panny na wydaniu zza wschodniej granicy? Aż tak się porobiło rodzinnie w produkcjach typu reality show?


ps. wytrzymajcie proszę do prezentacji pierwszej teściowej, Emine. Pokazywane są widoczki z miasta mojego wolontariatu – Kayseri! No i jakiego ma Emine siostrzeńca! Wąsaty Hasan rządzi! Życzę mu tej ładnej blondynki.

9 komentarzy:

dem pisze...

nie sądzę by było częściej niż w Indiach:) Miałem okazje kraine kebapczy stopem objechać parę lat temu i lekko nie bylo, ale nie moge porownywac z Indiami.

Z ciekawosci - co robisz w Stambule? Chce mega odwiedzic znow to miasto, jak bylem tam pierwszy raz to mnie nieco przygniotlo i po 2 dniach ucieklismy. Mysle ze trzeba to sprawdzic raz jeszcze:)

Dzieki za dobre słowo i szacuneczek, ze przebilas sie przez 2 miesiace moich wypocin na blogu:)

takze powodzenia!

4emkaa pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
4emkaa pisze...

ha kochana poświęciłam się i obejrzałam 3/4 tego szoł... co prawda spowodował w moim mózgu całkowite spusztoszenie, ale co tam... to dopiero będzie realitiszoł... Hasan rulez, ale niejaka Hulya mamusia najmłodszego z szacownych kandydatów na mężów, jest typową Matką Turczynką czyli Matką Polką. Zdaje się, że wraz z synem mają gospodarstwo rolne z krowami w tle ...Cudowie... Jeden z panów wzruszająco oświadczył "I AM NUBER ONE BABY! NO PROBLEM". Przypomniałam mi się gorąca letnia ALANYA...
Panny młode to dopiero są egzemplarze. Zwłaszcza Aliya z jednej z byłych republik radzieckich - tatarska blondynka :)))))
Amerykana mówiąca płynnie po turecku. Panie śpiewają szlagiery Senzen Axu i są świetne ... Najbardziej podoba mi się to, że 75 % z nich to modelki ... Nic tylko oglądać !!!!
Madziol

mor cadı pisze...

taaak, "I AM NUBER ONE BABY! NO PROBLEM" też mnie urzekło :)))

muszę przyznać Magdo, że umiesz zarażać entuzjazmem. może praca w PR? :)

Marzena pisze...

Przeciez kazda normalna zagraniczna kobieta, ktora przyjezdza do Turcji, od pierwszego kroku na blogoslawionej ziemi zaczyna marzyc o tym, zeby usidlic jakiegos wspanialego Turasa i calowac po rekach jego mamusie, czyz nie?

Matko, co za durny program!

Proponuje zrobic konkurencyjny: "Salak damat," gdzie chlopaki mogliby prezyc muskuly przed turystkami z Riwiery i serwowac im wymyslne komplementy. Mysle, ze sam casting bylby nie lada hitem...

mor cadı pisze...

:D

nie dotarlam do calowania raczek, widze, ze musze zrobic drugie podejscie!

4emkaa pisze...

Tak koniecznie należy zrobić drugie podjeście droga MOR CADI. Ja nie zamierzam już robić... PR chciałabym ... a całowanie rączek było :)
Odnośnie Teheranu, to szczera prawda. Mam jeszcze w kilka ciekawostek w rękawie:) Koleżanka z przerwami mieszka tam jakieś 14 lat :) Madziol

yabanci pisze...

Kolega (Turek) opowiadał mi o tym programie, jego mamusia płakala ze wzruszenia, a on ze śmiechu... z mamusi oczywiście, szkoda, że nie mogę otworzyć i obejrzeć, coś mi tam nie działa jak trzeba i link nie chce się uruchomić... A tak poza tym, odstając od tematu, to bardzo sie cieszę, że trafiłam na twojego bloga, w zeszłym roku byłam w Turcji i czymś się chyba zaraziłam, bo ciągnie mnie tam spowrotem. Wybrałam się na leżakowanie w Marmaris i po dwóch dniach żałowałam, że niczego nie moge zwiedzić. W tym roku też tylko tydzień, ale za to przekrojowo, od Izmiru, przez Efez, Pamukkale do Cappadoci. Pozdrawiam:)

mor cadı pisze...

o, to świetnie, ja z tych miejsc widziałam do tej pory niestety tylko kapadocję, za to kilkakrotnie (mieszkałam niedaleko;)

szkoda, że tylko tydzień, ale zawsze!

pozadrawiam