niedziela, 18 stycznia 2009

Kulinarne dziwolągi

Jestem właśnie po pysznej tureckiej kolacji domowej roboty (nie mojej, niestety). Yaprak dolması, czyli zawijany w liście winogron ryż z mięsem (lub bez tego drugiego, w wersji dla wegetarian), to danie przygotowywane często przez szanujące się tureckie gospodyni domowe. Kiedyś na wtorkowym targu w Kadıköy niesamowitym powodzeniem cieszyła się maszynka do robienia dolmy – zwijała liście w tempie ekspresowym! Znajoma Niemka kupiła ją jako prezent dla taty… (o targu: tania jak barszcz bielizna, pojedyncze sztuki markowych ciuchów i dziki tłum kobiet żądnych jeszcze większych obniżek – obowiązkowy punkt programu podczas wizyty w mieście Stambuł!).
Yaprak dolması do dziwnych potraw nie należy, są jednak dania, których nazwy śmieszną, a nawet zniechęcają do spożycia.


Oto lista kulinarnych tureckich dziwolągów:

(wszystkie dzisiejsze fotografie zapożyczone z Internetu – linki pod zdjęciami. Nie jestem niestety maniaczką fotografowania kulinariów…)

1. Na początek mój ulubieniec. İmam Bayıldı, czyli Imam Zemdlał (Imam to muzułmański przywódca religijny).

Zdjęcie stąd

Przekrojony na pół bakłażan faszerowany mielonym mięskiem ma też swoją lokalną nazwę w mieście Kayseri: Karnı Yarık, czyli Przekrojony Żołądek. Trzeba przyznać, że ta przemawia do wyobraźni i bardziej kojarzy się ze wspomnianą potrawą. Swoją drogą, chciałabym dowiedzieć się, skąd (poetyckie skądinąd) skojarzenie z Imamem, w dodatku omdlałym…


2. Raczej zachęcić, niż zniechęcić może Kadın Budu – Kobieca Noga. To jedna z odmian köfte, czyli tureckich mielonych pulpecików.

Zdjęcie stąd

Trochę gruba ta noga, prawda?


3. Turcy nadzwyczajną sympatią darzą najwyraźniej ptactwo, bo posiekane w drobną kosteczkę wołowe mięso nazwali Kuş Başı, co oznacza Ptasią Głowę.


Zdjęcie stąd


Brrr...


4. Nazwą ptasią zostały ochrzczone także owoce róży. Z Kuşburnu – Ptasiego Nosa – robi się pyszną herbatkę.


Zdjęcie stąd

Albo zupę...


5. I na deser… deser. Vezir Parmağı to… Palce Wezyra. Palce lizać.

Zdjęcie stąd



Wbrew pozorom - życzę smacznego!

9 komentarzy:

skylar pisze...

Mnie i tak zawsze powalaja baranie jądra :)))))) za caloksztalt :)

Super notka!! :)

4emkaa pisze...

i tam co byś nie napisła to i tak pysznie wygląda i jest bardzo ale to bardzo dobre :)zjadałabym mniam

mor cadı pisze...

ups... o baranich jądrach nic mi nie wiadomo... może to i lepiej :)

4emko, napiszę wkrótce o tureckich potrawach znienawidzonych przez turystów, to Ci może mina zrzednie;)

pozdrawiam dziewczęta!

Mania pisze...

czytane juz dawno i nie pamietam gdzie: imam zarzadal specjalnej potrawy. kucharz dwoil sie i triol i wymyslil skomplikowane danie - posiekal drobno warzywa, wydrazayl baklazana, dusil, piekl, przyprawial itd. kiedy podano danie imamowi i ten zobaczyl niesamowita ilosc oliwy zuzyta do przygotwania po prostu zemdlal z wrazenia. I stad "omdlamy imam" :)

mor cadı pisze...

niezle!

wlasnie, trzeba sie bylo szwedzkich kucharzy zapytac od razu :)

czyli potrawa tlusta, konsumpcja odradzana?

cebulka44 pisze...

sms oczywiście wysłany ;)
Z Dolmą mam złe wspomnienia... jednego dnia musiałam zrobić 600 sztuk... i niestety nie mieliśmy żadnej maszynki :(
A Köfte uwielbiam ;)


Pozdrowienia z mokrego Pucka...

mor cadı pisze...

600 sztuk?! coz to bylo - wesele? ;)

za sms baaardzo dziekuje :)

pozdrawiam z wyjatkowo slonecznego i wiosennie cieplego Stambulu (bez zlosliwosci ;)

cebulka44 pisze...

Nie... to była praktyka w Turcji... w Hotelu 5* gdzie nawet nie mieli maszyny do obierania ziemniaków [sic!].
Ale przeżyłam tą Dolmę, z resztą tak samo jak i bakłażany i faszerowane papryki... ;) Wspomnienia i tak są piękne. :)

Marcowe plany na Stambuł zmieniły się na wakacyjne wczasy w Bodrum :(

dem pisze...

no moze dlatego że było to pierwsze miasto na trasie, mam nadzieje że niedługo do Stambułu wrócę i sprawdzę raz jeszcze:)

Czekam na ciag dalszy z potrawami, szczegolnie na pide, bo jako vege tylko to mi pozostawało w Turcji.
No i pomidory - najlepsze na świecie.
AAAA i biber paste z ekmekami:)

pozdrowieniaaaa!