poniedziałek, 29 grudnia 2008

Świąteczno-biurowe klimaty


Odrobina dekoratorskiego zapału i można poczuć w pracy, że są Święta...



Miały być Mikołaje wdrapujące się na palmy, i co?
I nawet palmy nie ma.

Ambitnie spakowałam dziś do torebki aparat. Miałam ruszyć na wyprawę pod tytułem „Poszukiwanie Świąt w Stambule”, tymczasem skończyło się na pstrykaniu zdjęć w pracy.

Takie oto kwiatki zastałam dziś na swoim biurku. Już myślałam, że to Jarzębina Pożegnalna („zwalniają mnie? za co?! przecież pracowałam w Święta!”), kiedy to ujrzałam doczepione do urokliwego badylka wzruszające noworoczne życzenia:



Niespodzianek był to zaledwie początek. Po chwili wbiegł nasz mega energiczny jak zwykle office boy (tak się go tu nazywa…) i porozrzucał wokół balony (przywłaszczyłam sobie różowy):



Po kolorowej balonowej uczcie dla oczu nadszedł czas na strawę dla ducha. Dostaliśmy w prezencie film dokumentalny (minut siedemdziesiąt) o pierwszej tureckiej fabryce produkującej samoloty (jeśli dobrze wyczytałam z opakowania, bo – o dziwo?! – jeszcze nie obejrzałam. po seansie domowym dam znać, cóż to za produkcja – samolotowa i filmowa).

Abyście jednak, Moi Drodzy, nie obawiali się, że życie moje ogranicza się już tylko do tego typu atrakcji wątpliwej urody, wybiorę się na foto polowanie wkrótce, co oznacza prawdopodobnie noworoczny czwartek, a przy wyjątkowo niesprzyjających okolicznościach – najbliższy weekend. Dziś plany moje pokrzyżował śnieg (i to jaki! być może coś z niego do jutra zostanie, na razie topnieje systematycznie, zanim jeszcze dotknie powierzchni ziemi – plucha takowa jest tutaj bowiem szumnie nazywana śniegiem). Korki tworzą się jednak niesamowite. Moje standardowe 45 minut zamieniło się dziś w półtora godzinny powrót do domu.

Umordowana wybitnie chciałabym jeszcze (ze sporym opóźnieniem co prawda) napomknąć o artykule, który ukazał się w Wigilię w angielskim wydaniu gazety Hürriyet (dotychczas Turkish Daily News, a po wykupieniu przez Hürriyet – Hürriyet Daily News właśnie). Mamy bowiem w Stambule polską dziennikarkę, która co jakiś czas o naszym kraju na łamach tej gazety nieco wspomina (pamiętam tylko artykuł o Polonezköy i wywiad z Anną Marią Jopek, choć to na pewno nie wszystko). 24 grudnia Turcy mogli dowiedzieć się szczegółów na temat specyfiki polskiej Wigilii:


Artykuł tu: http://www.hurriyet.com.tr/english/lifestyle/10631053.asp



To oczywiście dla nielicznych wtajemniczonych, którzy wiedzą, że Świąt nie obchodzi się 31 grudnia.

Wtajemniczeni się jednak zdarzają. 25 grudnia dostałam turecko-świąteczną kartkę od dyrektor ds. marketingu z życzeniami i takim oto "okolicznościowym" obrazkiem:



Niech Was także Oko Proroka chroni w Nowym Roku :)

6 komentarzy:

4emkaa pisze...

majstersztyk :)
Piękne święta w przededniu nowego roku :)
W WAWIE 6 NA MINUSIE I SŁOŃCE JAK W MORDĘ STRZELIŁ :)))
AHA JA MUSZE ZAJRZEĆ NA SWOJEGO BLOGA BO PAJĘCZYNĄ MI ZARASTA :)
Czekam na dalsze relacje :)

skylar pisze...

wesołego Nowego Roczku zatem :)

ps. wiadomość prywatna: jesteśmy tylko we 2 (Ja+Ania) od 26.01. Jeśli masz liste zyczeń na polskie produkty to daj cynk :)

mor cadı pisze...

dwa tygodnie to taki tam niewielki zarost:)

do Skylar: autobusowe szczegoly juz wkrotce:)

burza pisze...

Zajęło mi sporo czasu tłumaczenie że Boże Narodzenie już się skończyło, kiedy 31 grudnia wszyscy w akademiku życzyli mi Merry Christmas :)

4emkaa pisze...

hihi :) właśnie zgoliłam :)

Kroniki egipskie pisze...

Super! Aż się popłakałam ze śmiechu ;)

Ja z kolei bardzo się zdziwiłam, kiedy w Kairze, w którym ponad 90% ludności to muzułmanie, już w listopadzie na ulicach pojawiły się świąteczne choinki. Na moje zdziwienie menedżer, który własnoręcznie ubierał jedną z nich powiedział "jak to, przecież w Europie już także stoją choinki!".

Jutro Koptowie obchodzą swoje Boże Narodzenie, więc może uda mi się zaobserwować coś ciekawego ...