sobota, 22 listopada 2008

piekło_niebo

Piekło czy Niebo? Oto jest pytanie




Natchnięta lekturą forum dla Polonii tureckiej, a konkretnie pewnym wątkiem, postanowiłam wspomnieć dwa słowa na temat radości i/lub męki przebywania w kraju dwóch kontynentów – Turcji.

Co jakiś czas pojawia się na wspomnianym forum wątek lub wypowiedź autorstwa skrajnie niezadowolonej z mieszkania w tym kraju polskiej niewiasty. Polek piszących na forum jest spore grono. Czasem ktoś zapyta o przepis na baklawę. Innym razem o tanie połączenia do Polski, załatwianie wiz i pozwoleń na pracę, czy pogodę w Antalyi w miesiącu styczniu. Tematy z serii bardziej „prywatnych” poruszane są również i tu dyskusja może potoczyć się w dowolnym kierunku… Zwykle są to pytania/rady dotyczące związków mieszanych, trudności z aklimatyzacją w Turcji, przyjaźni z Turczynkami (możliwa czy niemożliwa? oto jest pytanie. również).

Ostatnio niektóre z Pań zaszalały i wylały trochę żółci. Przy tej okazji naiwne młode dziewczęta zafascynowane słoneczną Antalyą (celowo piszę z przekąsem, a dlaczego, o tym zaraz) miały okazję dowiedzieć się, że w Turcji:
- trzepie się dywany na balkonach syfiąc w ten sposób przybytek sąsiadów z niższych pięter;
- wylewa pomyje z okien;
- odwiedza znajomych i rodzinę bez zapowiedzi, siedzi do oporu w oparach papierosowego dymu i plotkuje, plotkuje, plotkuje.

I te de i te pe.

Pytam ja tylko – GDZIE ?

Jestem za pisaniem o WSZYSTKIM, jednak na PEWNYM poziomie, dlatego nie podoba mi się nie to, jakim dyskusja poszła torem, ale w jaki sposób niektóre osoby zaczęły na siebie bezpardonowo najeżdżać (zazwyczaj miło czyta się to forum, bo jego uczestniczki przeczą stereotypowi skłóconej polskiej emigracji).
Mniejsza jednak o to.
To, do jakiego stopnia pewne osoby są w tym kraju nieszczęśliwe, sprawiło, że zadałam sobie pytanie, jak to z tą turecką polonią jest naprawdę? Że właściwie nic o Polkach w Turcji nie wiem.

Poznałam tylko te, które są tu z wyboru (nie tylko dlatego, że z tego kraju pochodzi ich mąż, także dlatego, że lubią tu mieszkać, a nawet te niezamężne, które mają jakiegoś dziwnego tureckiego świra, znalazły tu pracę i sobie przyjemnie egzystują – może na krócej, może na dłużej, może na stałe…). Poznałam tylko Polki za Stambułu. Przez ostatnie (prawie) dwa lata nie wyściubiłam nosa z tego miasta.
Ile Polek żyje na wschodzie Turcji? W małych tureckich wioskach? Co tam robią? Jak się tam czują? Nic a nic nie wiem. To znaczy wiem trochę, z polonijnego forum…

W Stambule można żyć bardzo wygodnie, można też dostawać codziennie palpitacji serca.
Kiedy znudziło mi się w końcu mieszkanie parę metrów od Taksimu, przeniosłam się w bardziej zieloną/spokojną, jakby to Turcy powiedzieli „rodzinną okolicę”. Starość nie radość, imprezy sporadyczne, a okolice Taksimu bardzo, bardzo specyficzne. Kilkaset metrów od głównej ulicy placu – Tarlabasi, ulice raczej nieciekawe, spacer wieczorową porą gorąco nie polecany. Moja praca – pięć minut od centrum handlowego i jednego z setek stambulskich Starbucksów (sieć Starbucks w Turcji to osobny temat…) – zupełnie inny świat. W ciągu dnia jest tylko MAKABRYCZNIE BRZYDKO, nocą już pewnie trochę ładniej (zbawienna ciemność), na pewno nie niebezpiecznie, ale zupełnie inaczej niż w zatłoczonym, tętniącym życiem centrum.
Slumsy oddalone zaledwie o parę ulic od ekskluzywnych restauracji – to zdecydowanie odróżnia Turcję od o niebo mniej zróżnicowanej Polski. O niebooo.
Można więc sobie niemałe piekło zafundować, jeśli się w nieciekawe okolice „wżeni”/trafi/skręci. Stąd ta ironiczna uwaga o „naiwnych niewiastach zauroczonych gorącą Antalyą” (wątek przewijający się co jakiś czas w dyskusjach na forum).

Zresztą, trzeba forum poczytać, żeby zrozumieć, co ja sobie tu dziś wypisuję.
Bo po co – sama nie wiem.
Chyba cieszy mnie weekend, czas wolny i świeżo odmalowane mieszkanie. Mogę wreszcie odkurzyć zaniedbanego bloga! Bo domek dawno już odkurzony.

8 komentarzy:

skylar pisze...

cieszymy się z odkurzeń zarówno domku (sprawdzimy w nowym roku :P) jak i na blogu i mamy nadzieję na więcej (na blogu). a co do dyskusji to napisz Agatko coś więcej o tym jak się żyje właśnie w IST, bo ja też żywię się tylko lekturą forum + własnymi doświadczeniami (głównie pozytywnymi ze strony Turków, negatywnymi jeśli chodzi o sąsiadów yabanci niestety). i tak dalej i tak dalej. ściskam śnieżnie ;)

4emkaa pisze...

jestem z Polski, szans na mieszkanie w kraju takim jak Turcja raczej nie mam. Moja wyobraźnia czasami płata mi figla i pokazuje cudowne obrazy tureckie ze mną w roli głównej :))))) To na tyle.. zatem czekam na piękne opowieści z Twojej strony, bo Istanbuł pewnie odwiedzę pewnie będąc tam kiedyś na wycieczce :)

mor cadı pisze...

skylar: zapraszam nawet przed nowym rokiem:)

4emkaa: "cudowne obrazy tureckie ze mną w roli głównej" - :)))) bardzo jestem ich ciekawa. na wycieczce jako przewodnik czy turysta, że się tak wścibsko spytam:)? trzymam kciuki

4emkaa pisze...

he he jako pilot mam nadzieję, ale przede wszystkim jako turysta...
Niestety mnie się jeszcze Turcja kojarzy zbyt sielsko (pryzmat wakacyjny), nie dostrzegam pewnych rys na tym pięknym obrazie, a przecież z pewnością są.
Może trzecia wizyta pokaże choć trochę bardziej normalny obraz...
Chociaż drugi raz nie był już tak różowy jakie pierwszy, bardziej prawdziwy, mocniejszy i żywszy.
A obrazki ... cóż sielkie ja w Kapadocji, ja na wzgórzu Kale, ja w Antalyi... Chyba mi się dziś przyśni coś miłego :) pozdrawiam z zaśnieżonej Warszawy

Filip pisze...

Witam. Dziekuje za zdjecie z Gaziantep ruszam na poszukiwanie rozowego cudu. Ciekaw jestem tego forum. Prosze o adres :) Fajnie spotykać sie w tym samym gronie na swoich blogach (ty, szwedzki kucharz
, 4emkaa) mam nadzieje, ze nie wychodzi z tego "kolko wzajemnej adoracji" albo tym bardziej "polonijne forum blogspot :) w każdym razie mi milo.

mor cadı pisze...

:))

na wprost rozowego cudu byl taki wielki pajac obok lodziarni (chyba az poszukam zdjecia:-D no w "centrum" gdzies to bylo (jako ze miasto liczy niemalo, centrum pewnie tez niemale...;)

a forum tu:
http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35082
lepiej poczytac inne watki niz ten "klotliwy";)

zazdroszcze egzotyki. tylu przypraw (to a propos Waszych zdjec) dawno juz nie widzialam..

4emkaa: wlasnie! na Wschod, na Wschod!;) (po Stambule obowiazkowym. bylas?) jak mozna wejsc na bloga Twego (profil masz prywatny? probuje rozszyfrowac turecki.. :)

sylwia pisze...

pozdrowienia dla cioci Agatki:)
az sobie zagladne na to forum...
a to zdjecie w kolejnym poscie z "tepsi mantı" to chyba u moich tesciow pstrykniete?:)
buziaki xxxxxxxxx

mor cadı pisze...

tak, to właśnie TE słynne manti :)
całusy dla szybko rosnącej córeczki.. a dlaczego Ty bloga zaniedbujesz? pisać!
:)