sobota, 6 września 2008

Klima a klimat

Nigdy nie byłam zwolenniczką, ale obniżenie temperatury do 27 (?!) stopni pozwala na jako taką, powolną bo powolną, ale jednak, pracę umysłową.
I pomyśleć, że kiedyś w Polsce klima włączana była na 17 i nikt nie marudził, że za chłodno. A mi ktoś ciągle wierci się pod nosem i pyta, czy może otworzyć okno. I wtedy - bum bum - opary gorącego, zanieczyszczonego powietrza wpadają do środka, a spragnieni tlenu cieszą się, że "świeże powietrze" przyszło..


Ale ja nie o tym.


Po pierwsze, to stanowczo nie życzę sobie zakończenia lata. Może nie jest ono tak drastyczne w tym klimacie (rzekłabym - nie odczuwam różnicy), ale wszyscy, wszyscy wkoło trąbią, że "lato się skończyło". I to mnie jakoś tak przygnębia. Bo należę ja do tych, którzy chcieliby lato nie kończące się. Lato wieczne. I mimo, że wiatrak w mieszkaniu nadal chodzi i chłodzi, to jakoś tak inaczej. Szkoła zaczyna się w poniedziałek przyszły. Ramazan zaczął się w poniedziałek ubiegły. Jakoś tak nie wakacyjnie po prostu.


Nie popadajmy jednak w depresję. Do końca września pomykać można w sandałkach. Dopiero w okolicach moich urodzin (a jakże by inaczej) zacznie robić się niemrawo. Może trzeba będzie nawet włączyć ogrzewanie..


Brrr. Skąd takie mroczne klimaty..


Tak naprawdę, chciałam na usprawiedliwienie swej nieobecności wakacyjnej załączyć kilka przyjemnych dla oka zdjęć. Oto, gdzie byłam i co robiłam przez dwa oficjalne letnie miesiące tego roku, w Stambule, pod Stambułem i w okolicach Stambułu ogólnie.


Jesteśmy na wczasach...

Podziwiamy...

Faunę... (powyżej wyspa Kinaliada)

I florę... (dziękujemy za gościnę miłym rezydentom willi w Yenikoy)

Pływamy stateczkiem po Bosforze, doceniając uroki firmowej sobotniej imprezy

Spoglądamy z okna na platana (w miejscowości "Platanik") i morze w kilku odcieniach błękitu


A tak naprawdę to ostro harowałam, a czas wolny miałam (i nadal mam) tylko w weekendy.


I patrzyłam sobie ostatnio na tych wszystkich turystów, i po raz pierwszy tak naprawdę dotarło do mnie, że ja już zupełnie "osiadłam". Nie, że na stałe, o nie, tylko tak po prostu, zwyczajnie, czuję się jak w domu. I nic mnie już nie szokuje. Co najwyżej po swojsku wkurza. Może i trochę szkoda..

ps. będzie o polityce i religii wkrótce - ostrzegam tych, którzy nie mają ochoty się jesiennie dołować. a może by tak parę spostrzeżeń z życia tureckiej korporacji? a może bardziej praktycznie... pozwolenie na pracę w Turcji, czyli jak zdobyć nieosiągalne...

10 komentarzy:

gangrena pisze...

No wreszcie! Już myślałam, że Twoje zwłoki wypłyną gdzieś przy Anadolukavagi;)

mor cadı pisze...

:)))

kurcze, a ja wlasnie bym sie przeplynela do Anadolukavağı

a Ty mieszkasz w Stambule Gangreno?

agrafka pisze...

w sandalach! do konca wrzesnia,cholera! a ja juz kurtke nosze i z parasolem sie nie rostaje;((((
i teraz przez kilka miesiecy,dopoki sie na nowo do Krainy Deszczowcow nie przyzwyczaje,bede sobie taka depresyjna.
Wypij za mnie piwo w Arafie!
:-****
P.S Ale ciesze sie ze znowu cos napisalas!
Chociaz to juz nieomylny znak ze lato sie konczy.

Iwona pisze...

super ze znow cos napisalas, co pare dni sprawdzam czy nie ma nowego postu ze Stambulu ;) i juz sie ciesze na obiecane nowe posty, szczegolnie ten o pozwoleniu na prace :)
przygnebiajaca pogoda w Turcji? niemozliwe, tu gdzie ja jestem, listopad jest przez 12 miesiecy :(
Pozdrawiam

gangrena pisze...

Widzisz, jestem w stanie przewidzieć wiele! :P

Gdybym mieszkała, to myślisz, że pokornie czekałabym na nowe posty? Otóż: nie! :D
Nie mieszkam, ale nie wykluczam, że kiedyś wielkie MOŻE. O ile tak się życie ułoży.

skylar pisze...

eh, z tym "osiadaniem" to doskonale wiem co masz na mysli... a co do niekonczacego sie lata, to zapraszam na poludnie, u nas ciagle lato w pelni... i nikt nie mowi o koncu, no, moze troszke przestronniej na ulicach i tyle ;)

sciskam... tez czekalam na tego posta i czekam na nastepne :)

4emkaa pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
4emkaa pisze...

Byłam pewna że Twój blog zarośnie cyber-pajęczyną...skończyło sie na no smoking... a tu i klimat i klima. Do końca września to ja w Wa-wie zamarznę, a Ty będziesz pomykać w sandałkach :))) Tylko pozazdrościć.
Na razie jest u nas przeraźliwie zimno jakieś max 10 stopni.
Zatem pluszki grabieją troszeczę...
Brakuje słoneczka i trochę deprecha dopada. Ale czytać sobie będę dla poprawienia humoru :)

wrednie pozdrawiam Solarska vel 4emkaa

mor cadı pisze...

no właśnie dzisiaj leje, oświadczam publicznie.
temperatura spadła drrrastycznie w ciągu ostatnich kilku godzin, mam nadzieję, że to chwilowe niedopatrzenie matki natury:)
na wszelki wypadek odstawię jednak jutro te sandałki..
ps.listopad przez 12 mcy? to chyba nawet w Polsce nie jest tak żle, prawda?;)

Anonimowy pisze...

no i wlasnie nadeszly twoje urodziny i tak jak mowilas ozimnilo sie.... wszystkiego najlepszego Agatko!!!

Ania z Lesnego Kampusu Doga Koleji