niedziela, 8 czerwca 2008

S.O.S. dla Bosforu (?)

Wzięłam dziś udział w podejrzanym, a nawet – nie bójmy się tego powiedzieć – dwuznacznie moralnym wydarzeniu.

Zarząd miasta wraz ze sprzyjającymi rządowi organizacjami pozarządowymi zorganizował mega „rejs po Bosforze”. W proteście przeciw zanieczyszczaniu cieśniny zamknięto ruch dla statków, stateczków, promów. Wszystko to, by łódki organizatorów – organizacji działających na rzecz ochrony środowiska – mogły w ciągu kilku godzin zademonstrować swój sprzeciw wobec nadmiernego ruchu na Bosforze. Brzmi dość przewrotnie [utrudniamy ruch pasażerski i towarowy, by zanieczyścić cieśninę w równym stopniu, a to tego robimy przy tym dużo hałasu], ale taki miał być w końcu cel – zwrócenie uwagi na zakorkowaną i zanieczyszczoną cieśninę.

A zatem…

Impreza wyglądała naprawdę nieźle. Turcy potrafią się promować. Jeśli zaś chodzi o promocję własnego kraju, robią to rewelacyjnie. Do tego z zaangażowaniem, które nie przestanie mnie fascynować. Dorzucając do tego jak zwykle sporą ilość tureckich flag.

Kabataş. Ruszamy


Mijamy most pierwszy...


...sztuczną "wyspę" Galatasaray...


... a także Rumeli Hisarı - zamek osmański, twierdzę blokującą drogę morską przez Bosfor i odcinającą miasto od Morza Czarnego


Fiołkowe niebo, turkusowa woda, srebrny most


Pod mostem drugim [już ciemniej]


Zatrzymujemy się...


...na małą burzę.


Dołączają do nas bracia mniejsi...


...brniemy razem przez deszcz...bracia mniejsi się gubią...


...w końcu powoli nas doganiają.


Nawet najgorsze tureckie burze kiedyś się kończą

2 komentarze:

Gangrena pisze...

Ślicznie.
(Skomentowała padnięta czytelniczka).

mor cadı pisze...

niech czytelnicy moi nie padaja!
:)