środa, 30 kwietnia 2008

W oparach absurdu, w oparach policyjnego gazu i w oparach ogólnie




Plac Taksim rozkwita



Ciepło, ciepło! Opary gorąca!

Z zimy [niekiedy mokrej i czasem pochmurnej, bynajmniej nie śnieżnej, a już na pewno nie mroźnej: ten jeden bałwanek się pewnego dnia szczęśliwie trafił…] wskakujemy prosto w lato, omijając szerokim łukiem moją ulubioną [poza Złotą Polską Jesienią – która trwa za krótko, lub której wcale nie ma, i, która – przede wszystkim – w tych okolicach nie występuje] porę roku, czyli wiosnę.

Wszystko zatem w normie.

Czas festiwali na świeżym powietrzu oraz wszelkich mniej lub bardziej artystycznych działań nadchodzi.



Obywatelu, nie leń się! Opary gazu łzawiącego czekają!

Tłumy turystów śledzą na bieżąco prognozę pogody, bo w dniu dzisiejszym wyległy masowo na stambulskie ulice. Oby nie wyległy jutro, dnia pierwszego maja. Wtedy czekać na nie będą tylko opary policyjnego gazu [z serii ‘wspomnienia z łezką’: http://tureckiekazania.blogspot.com/2007/05/gaz-na-ulicach.html]


Opary absurdu

Dostaję odpowiedź na maila w sprawie [jednej z kilku i pewnie nie ostatniej] aplikacji. Pytanie numer jeden: czy mam pozwolenie na pracę? Pytanie numer dwa: czy mam ‘obywatelstwo’ [zgaduję, że chodzi o obywatelstwo tureckie]? Powstrzymuję się od wysłania odpowiedzi, która przychodzi mi do głowy jako pierwsza [w tym miejscu również się powstrzymam], jako druga [a jakże], wychodzę na balkon [ale nie skaczę], oddycham głęboko, patrzę na Bosfor, wracam do biurka i odpisuję: tak, mam pozwolenie na pobyt. Zgodnie z obowiązującą logiką.

Kolega Irlandczyk powtarza kolejny raz opowiedzianą wcześniej historię: bez związku, bez ładu, bez puenty, bez sensu i bez niczego. Po tym, jak opowiedział mi z detalami [ponad miesiąc temu, a wciąż wspominam…] koreański film o koreańskiej matce, której koreański syn został uprowadzony, a następnie zamordowany [dobre 20 minut monologu], nic nie jest w stanie mnie zabić. A nawet dobić.

Powtarzam sobie, że ćwiczę akcent.


ps. nie wiem, czy w tym roku będę mieć odwagę, ochotę i motywację, żeby wyskoczyć na majówkę-bojówkę. chyba nie [a poza tym w pracy powinnam być, psss…]

środa, 23 kwietnia 2008

Bo Atatürk wszystkie dzieci kochał

http://alevihaber.turk.tc/trackbacks/3609/54050


Wszystkie dzieci tureckie, a może i nie tylko.

23 kwietnia obchodzony jest Çocuk Bayramı, czyli turecki Dzień Dziecka. Wódz we własnej osobie zadedykował dzieciom ów dzień, ponieważ to one stanowią „przyszłość narodu”.

Jak przeczytać możemy na stronie Wikipedii: The ICD had its origin in Turkey in 1920, 23 April, and later in the World Conference for the Well-being of Children in Geneva, Switzerland, in 1925. It is not clear as to why June 1 was chosen as the ICD (…).

Zapewne spisek państw komunistycznych.

Dzieci stanowią najliczniejszą grupę demograficzną w Turcji. 27 milionów obywateli poniżej 19 roku życia to… aż 36 proc. ogółu populacji!

Nie tak różowo jednak

Według danych UNICEF z 2002 roku, aż 28 proc. tureckich dzieci poniżej 15 roku życia żyje w ubóstwie. Jeśli chodzi o rejony wiejskie, czyli głównie wschód Turcji, jest to aż 40 proc.

Razi też niesamowicie niski wskaźnik dzieci, które uczęszczają do przedszkoli – zaledwie 7 proc. w 2001 roku [UNICEF we współpracy z telewizją NTV promuje program More Preschools! w celu uzyskania funduszy na stworzenie nowych przedszkoli w 13 tureckich prowincjach; w ubiegłym roku zbierano pieniądze na podobną kampanię – More Schools!].

Kolejny problem to różnice w wykształceniu ze względu na płeć. 8 proc. chłopców kończy częściej szkołę podstawową, a 17 proc. gimnazjum. Różnice na niekorzyść dziewcząt są jeszcze bardziej widoczne w przypadku wykształcenia wyższego.

Nieletni pracownicy…

…czyli czarny rynek, prace sezonowe w rolnictwie oraz prace domowe [ale nie tylko zmywanie naczyń lub sprzątanie swojego pokoju]. Wyniki ostatniego badania przeprowadzonego przez Turecki Instytut Statystyczny i Międzynarodową Organizację Pracy w 1999 roku ukazują, że 1,6 miliona dzieci między 6 (!) a 17 rokiem życia pracuje zarobkowo.

Bo nawet turystom, którzy przyjeżdżają do Stambułu na kilka dni, problem 'dzieci ulicy' musi rzucać się w oczy. Wiele z tych dzieci pochodzi z rodzin, które emigrowały ze wschodnich wiosek w poszukiwaniu lepszej jakości życia. Polerują więc buty, sprzedają chusteczki higieniczne albo wodę.

I tym oto optymistycznym akcentem kończę i İyi Çocuk Bayramı życzę.

Agat(H)a Teacher





[wolne mam. dwa dni!]

(dane ze stron UNICEF, UNFPA, ILO).