środa, 28 listopada 2007

Filmożerca



…bir…iki…üç…dört…beş… (kto policzy, temu nagroda!)



Co słychać w Pięknym Egzotycznym Kraju (rzekomo tu pitej) Jabłkowej Herbaty i Baklawy?

Śniadych Młodzieńców i Chrupiącej (o taaak!) Baraniny?

Wybrałam się dziś na Zakupy Filmowe.

Zakupy Filmowe robi się w Miejscu Pozornie Zakazanym (nielegalnym). Podróbki oryginalnych filmów sprzedawane są (w zależności od lokalu) w cenie około 4 lira (w przeliczeniu: niecałe 9 złotych).

Zakupy Filmowe robię w swoim ulubionym Miejscu Zakazanym w centrum Beşiktaş. Przed drzwiami mieszkania (bo tak to z zewnątrz niewinnie wygląda) - kamerka. Zazwyczaj drzwi są otwarte. Niekiedy trzeba użyć dzwonka.

W środku relaksująca muzyka (turecki pop). Kilku pracowników („tylko” trzech). Starannie poukładane filmy. Niestety, jedynie nieliczne według nazwisk reżyserów.

Nie wiem, czy kogoś zaskoczy poniższy news – mnie to zawsze bardzo ekscytuje… Otóż w każdym Miejscu Pozornie Zakazanym znajduje się szeroki wybór filmów Kieślowskiego. Nawet, gdy reżyserów jest zaledwie kilku. Dekalog widzieli prawie wszyscy moi tureccy znajomi. Kilka tygodni temu w biurze Amnesty na piątkowym „wieczorku integracyjnym” (tak, tak…) oglądano Podwójne Życie Weroniki (niestety, musiałam pisać raporty smer… pardon, uczniów, i stawić się nie mogłam).

Poza Kieślowskim trafia się też Polański.

Kilka miesięcy temu furorę robiły Pręgi.

Dziś natomiast w ulubionym Miejscu Pozornie Zakazanym widziałam… Testosteron! (wykrzyknik ma wyrażać zaskoczenie – filmu nie widziałam, ale słyszałam/czytałam, że „nie zachwyca” – warto to to tak promować w Pięknym Egzotycznym Kraju Śniadych Młodzieńców i Chrupiącej Baraniny?)

W ubiegły czwartek wieczór filmowy z Yaşamın Kıyısında (Fatih Akın – jego najnowszy film).


W nadchodzący piątek: Persepolis (i powtórka z rozrywki).

poniedziałek, 19 listopada 2007

P(rime)M(inister)





Turecka prasa zamieściła w niedzielę nieco szczegółów dotyczących prywatnego życia Recepa Tayyipa Erdoğana.

Premier Turcji udzielił wywiadu podczas lotu z Pragi do Baku kilku towarzyszącym mu dziennikarzom.

Premier pracuje 16 godzin dziennie. Na sen poświęca jedyne 6. Lubi pracować do późnych godzin nocnych.

Premier waży 93 kilogramy przy 185 cm wzrostu. Sekret utrzymania zdrowej sylwetki: deser lub owoce jako pierwsze danie każdego posiłku.

Premier jest dostępny pod swoim numerem telefonu 24 godziny na dobę. Numer ów jest publicznie udostępniony (?!!!). Zdarzają się nocne telefony i pytania w stylu: „Ale Ty chyba nie jesteś prawdziwym premierem, co?!”

Z rzeczy irytujących odnośnie wykonywanej pracy: życie w otoczeniu ochroniarzy.

I – co mnie rozśmieszyło: „Nie bądź arogancki” – to wiadomość powitalna w telefonie komórkowym Erdoğana.



zdjęcie: http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/2418095.stm

niedziela, 18 listopada 2007

Kadınlar



Kobieta z odciętą głową - Medusa (Yerebatan)


Krótka relacja z krótkiej akcji

Nie mogę się jednak powstrzymać – będzie parę weekendowych uwag.

W sobotnie popołudnie Amnesty promowała w Beşiktaş otwarcie domu dla kobiet, które spotykają się z przemocą domową. Rozdawanie ulotek + lusterek-puderniczek z zamieszczonymi w środku informacjami kontaktowymi organizacji pomocowych (na marginesie – pomysł z lusterkiem uważam za genialny).

Akcja miała miejsce na cotygodniowym bazarku.

Z rzeczy oczywistych – panie wykazywały większe zainteresowanie, gdy próbowałam zachęcić je ja, a nie koledzy – byłam z trzyosobową grupą męską. Co prawda, po złapaniu kontaktu wzrokowego chłopcy musieli wykazać się refleksem i „przechwycić” daną kobietę, bo – nawet jeśli próbowałam co nieco przekazać – szło mi to marnie i średnio przekonująco jako yabancı. (choć jedna ze starszych pań ucieszyła się niebywale, że „cudzoziemka przyjeżdża specjalnie do Turcji, żeby promować tak ważne sprawy – tureckie dziewczęta się przecież tym zupełnie nie interesują”; próbowaliśmy ratować honor tureckich dziewcząt, przekonując panią, że na dole stoi kilka naszych koleżanek, bynajmniej nie importowanych).

Wiele kobiet przez nas nękanych pytało oczywiście, ZA ILE – miejsce w końcu zobowiązuje (same specjalne promocje i wyprzedaże – kolejni sprzedawcy próbują coś wcisnąć – tym razem tandetne lusterka…).

Z rzeczy może mniej oczywistych – chyba wszystkie kobiety W PARACH uciekały wzrokiem. Partnerzy tych, które zaczynały oglądać ulotkę i zadawać pytania, wydawali się wybitnie zirytowani („nie dość, że mnie ciągną na zakupy, których nie chcę robić, to jeszcze się muszę nasłuchać, jacy to mężczyźni są źli” – coś w tym klimacie). Ochroniarz próbował nas przekonać, że to mężczyźni są ofiarami przemocy ze strony kobiet. Sprzedawca torebek przeganiał, bo odciągaliśmy uwagę klientek.

A z rzeczy zaskakujących – im kobieta starsza, tym zainteresowanie większe. Częściej zatrzymywały się kobiety w chustach. Młode, odstawione blondyny ze świeżo uprasowanymi u fryzjera włosami – zero zainteresowania (ufff ya…!)

Poza tym poznałam niemiecką dziennikarkę – lat 26, absolwentka socjologii, przyjechała pół roku temu do Turcji i zamierza zostać tu na dłużej.

Czego to się ludziom zachciewa...

Dziś tylko piosenka



Istanbul (not Constantinople)

Istanbul was Constantinople

Now it’s Istanbul, not Constantinople

Been a long time gone, Constantinople

Now it’s Turkish delight on a moonlit night

Every gal in Constantinople

Lives in Istanbul, not Constantinople

So if you’ve a date in Constantinople

She’ll be waiting in Istanbul

Even old New York was once New Amsterdam

Why they changed it I can’t say

People just liked it better that way

So take me back to Constantinople

No, you can’t go back to Constantinople

Been a long time gone, Constantinople

Why did Constantinople get the works?

That’s nobody’s business but the Turks

Even old New York was once New Amsterdam

Why they changed it I can’t say

People just liked it better that way

Istanbul was Constantinople

Now it’s Istanbul, not Constantinople

Been a long time gone, Constantinople

Why did Constantinople get the works?

That’s nobody’s business but the Turks

So take me back to Constantinople

No, you can’t go back to Constantinople

Been a long time gone, Constantinople

Why did Constantinople get the works?

That’s nobody’s business but the Turks

http://www.youtube.com/watch?v=73TtWwPkPFM&feature=related

sobota, 10 listopada 2007

Dziewiąta zero pięć


Tu: z Polonezköy



Atatürk zmarł w Stambule, 10 listopada o 9.05. Dokładnie o tej godzinie rozległ się dziś na ulicach donośny dźwięk syren. Żałoba.

Dzień dzisiejszy to 69-ta rocznica śmierci Mustafy Kemala Paszy.


Atatürk. Ojciec Turków.


Jego podobizny zdobią wnętrza wszystkich budynków państwowych (i nie tylko) w Turcji. Rekordową ilość plakatów/obrazów/płaskorzeźb/kalendarzy widziałam w kobiecej charytatywnej organizacji w centrum Kayseri. (ach, to były czasy… [dygresja z łezką w oku] siedziba organizacji mieściła się w ukrytych hangarach; tam, gdzie słońce nie dochodzi i człowiekowi dotrzeć też bynajmniej nie jest łatwo.. tak, jakby jakaś nielegalna, feministyczna organizacja o radykalnych poglądach i metodach działania knuła i spiskowała w tym – podobno – średnio open minded tureckim mieście. takie myśli chodziły nam po głowie, kiedy przeciskałyśmy się owymi kanałami.. panie z organizacji tymczasem eleganckie, dystyngowane, zadbane, w wieku średnim, bynajmniej nie radykalne, rozprawiające przy kawie i ciasteczkach o niesieniu pomocy bezdomnym sierotom z miasta). Liczba wspomnianych plakatów/obrazów/płaskorzeźb/kalendarzy (przypomnienie dla tych, którzy zapomnieli, o czym miałam pisać) wynosiła: –naście (nie będę zmyślać – dokładnie nie pamiętam, choć wtedy policzyłam).

Mustafa Kemal Atatürk to pierwszy prezydent Republiki Tureckiej. Rozpoczął modernizację kraju, realizując szereg reform (alfabet łaciński, kalendarz gregoriański…), wprowadzając sekularyzm…

W mojej szkole już od kilku tygodni ogłaszany jest konkurs na „najlepszy plakat oraz najlepszą prezentację w Power Point” o Atatürku. Wczoraj z niedowierzaniem wlepiałam wzrok w plakaty, kartki, kopertki, listy i inne ozdoby przyklejone do ścian, poświęcone Mustafie. Kreatywność – mało powiedziane. Planuję w poniedziałek zabrać ze sobą aparat (wszystko powisi pewnie do końca roku, a już na pewno semestru, nie ma się więc co śpieszyć i panikować). Jeśli nie zarejestrują mnie kamery, nie zamknie ochrona i nie eksmituje dyrekcja – z narażeniem życia ZAMIESZCZĘ.

„Sevgili Atatürkçüğüm” (Mój kochany Atatürku) to książka Esry Elmas (Uniwersytet Bilgi), która przeprowadziła badania wśród uczniów szkół podstawowych, prosząc dzieci, by wypowiedziały się na temat Mustafy Kelamala Paszy właśnie. Mój turecki ...... (i tu pozostawiam puste pole), dlatego tylko przekartkowałam. Chyba warto (nie tylko dla opętanych pasjonatów), choćby dla listów z serii: „Pomoż mi proszę z matematyką”… Urocze.

(a propos: reklama blogu-na-temat http://ataturk.blox.pl/html świetne zdjęcia. zainteresowanym i zaintrygowanym gorąco polecam)