środa, 10 października 2007

Turkish Monty Python…


Fajki się palą


Ryby się łowią



Ptaki fruwają







… czyli dzień jak co dzień: krótka relacja z Agaty miejsca zatrudnienia…



Wtorkowy poranek. Tureccy nauczyciele otrzymują wypłatę. MY (zagraniczni, jest nas zaledwie czwórka) mamy otrzymać pieniądze dnia następnego.

Robię się podejrzliwa (za długo mieszkam w Turcji), ale nie drążę (w kontrakcie 10-ty każdego miesiąca to najpóźniejsza data wypłaty).



Środa rano. Pieniędzy nie ma. Kiedy będą? MOŻE jutro. Wraz z koleżanką (jest w Turcji od trzech lat…) ogłaszamy strajk: nie uczymy, dopóki nie otrzymamy wypłaty. Na głodowy pozwolić sobie nie mogę (a raczej nie mam ochoty). A szkoda, bo Ramazan dobiega końca, mogłabym bardziej wczuć się w klimat.

Okupujemy pomarańczową, wygodną sofę na wprost biura księgowej.



Parę minut przed jedenastą. Jedna z tureckich nauczycielek prosi mnie i koleżankę o pomoc. Amerykanka ucząca przedszkolaki nie chce przerwać lekcji, mimo tego, że zażądał tego wicedyrektor szkoły.

Co się dzieje?

Oto, w jaki sposób Amerykanka postanowiła uczyć dzieci alfabetu:
A jak Allah
D jak devil
… i tym podobne.

Sześć osób (w tym wicedyrektor szkoły) próbowało w tym samym czasie przerwać jej lekcję – bezskutecznie.

Amerykanka uznała, że wspomniane słowa nie mają nic wspólnego z religią. Że Allah to słowo angielskie („bo Allah jest jeden”). Zażądała ponadto wskazania przepisów prawnych, które zabraniają jej uczenia tureckich dzieci powyższych zwrotów.

Koleżanka uznała, że przedszkolanka jest podejrzaną misjonarką.

Moja wersja głosi, że kobieta ukrywa się po popełnieniu przestępstwa w Stanach, Azerbejdżanie lub Iranie (istnieją różne wersje dotyczące jej miejsca pochodzenia: ja słyszałam o podwójnym obywatelstwie – amerykańskim i irańskim…). W swych psychopatycznych rozmyślaniach nie ustaliłyśmy jeszcze, jakiego przestępstwa dokonała…


Kwestia pieniędzy? Poinformowana o szaleństwach przedszkolanki koordynatorka native’ów przybyła ogarnąć bajzel. Porwałyśmy ją wcześniej. Po wykonaniu kilku telefonów okazało się, że pieniądze będą. Ale TYLKO dla nas.

Za strajk.



I jak tu nie kochać tego kraju?


Temat na jutro: TURCY A MAŁŻEŃSTWO

2 komentarze:

dokus pisze...

brawo! dobrze że księgowa to nie Bulent Bey z Ministerstwa Edukacji Narodowej, który w kwestii wypłat był bardziej stanowczy. myślę, że nawet recytowanie Koranu wspak by go nie przeraziło :)

mor cadı pisze...

a propos..

misjonarka chyba zwolniona, bo od paru dni ani widu, ani..

:-(

Kanadyjka i Amerykanka dostaly lepsze oferty z innych szkol, ta rzucily w cholere. czuje sie dziwnie jako jedyna, co sie ostala na froncie (nie no, Chinka jest jeszcze, cudo dziewczyna, ale ona na nic nie narzeka..)

to z kim ja ponarzekam? z kim sie bede buntowac przy kolejnej wyplacie? no???

:-)