piątek, 5 października 2007

Dawno temu w Drugiej Malezji


Urfa. Dawno temu i nieprawda (czyli maj 2006)


Dawno, dawno temu, bo w roku 1989… Kiedy w Polsce nastał kapitalizm… Runął mur berliński… I miało miejsce wiele innych wartych oraz niewartych odnotowania wydarzeń… Noszenie chusty zostało zakazane we wszystkich instytucjach państwowych Republiki Tureckiej.

Jak wiemy (lub też nie) i co do czego się zgadzamy (lub wprost przeciwnie): zakaz noszenia chusty jest równoznaczny z łamaniem praw człowieka.


Pamiętam taką scenę z Kayseri. Wchodzimy do jednego z budynków uniwersytetu, jest akurat przerwa. Wydział wybitnie sfeminizowany (pewnie jakaś filologia…), bo wychodzą niemal same Turczynki. Prawie wszystkie zakładają w popłochu chusty. Nie w środku, bo nie wypada/nie można. Nie na zewnątrz, bo… No bo przecież nie. Stoją ściśnięte w korytarzyku. Szybciej, szybciej.

Kilka minut, które utkwiło mi w pamięci. Co czuje taka dziewczyna?

Albo dziewczyna, która chusty nie nosi, bo studiuje. W Kayseri. Mieście bardzo (najbardziej, po/przed? Konyi) konserwatywnym. Chce „wtopić się w tłum”, ale po ślubie „oczywiście zacznie nosić chustę”. Po ślubie, bo…? A jak czuje się teraz?

Albo dziewczyna, która zrezygnowała z noszenia chusty, bo łatwiej znajdzie dobrą pracę.

Po co w ogóle o tym myślę i dlaczego chce mi się o tym pisać?


Radikal opublikował w ubiegły piątek wyniki badań dotyczące stosunku obywateli tureckich do noszenia chusty.


Jedynie 26,3 % Turków uważa, że zakaz noszenia chusty powinien nadal obowiązywać. Aż 73 % jest za jego likwidacją.

Ciekawostka: procent Turczynek noszących chustę wynosi 61,4 % i… zmalał o trzy punkty procentowe, w ciągu ostatnich czterech lat (pod rządami AKP!).

Takie ironiczne zestawienie, głos w dyskusji dotyczącej malezyjskiej transformacji…


Schizofrenia pełną parą.

Pozdrawiam, jeszcze zdrowa (na ciele i umyśle) i coraz odporniejsza.


ps. nadal bardzo ciepło, prawie 30 stopni. może wybiorę się w niedzielę na wyspę (tym razem ostatnią… tym razem nudniej, bez biegania po chaszczach… hi hi… w tureckim, a nie polskim stylu…)

(…i tym optymistycznym akcentem kończę te nie optymistyczne wywody…)

Brak komentarzy: