sobota, 11 sierpnia 2007

Fal


Cmentarzysko wody pitnej


Fal, czyli brednie z fusów tureckiej kawy. Polecam.


Podobno ukrywam swoje uczucia.

Do tego jakiś ważny sekret związany z moim życiem prywatnym. Które to układa się w tej chwili znakomicie, ale… (parammm… musi być jakieś ‘ale’, inaczej nie byłoby wróżby).

Myślę o dwóch mężczyznach. Wybiorę tego z większym temperamentem i bardziej wygadanego (że też zawsze wymyślą mi dwóch mężczyzn – widać źle mi z oczu patrzy…).

Mój związek to relacja z kimś, kto jest jednocześnie dziecinny i bardzo dojrzały. I nie wie, czego chce (to chyba o… każdym? gdyby się tak uprzeć…)

Łączy i będzie łączyć mnie nadal dziwna relacja z mężczyzną, którego imię i/lub nazwisko zawiera litery: MEN (men… urocze… i jakie symboliczne!).

Mam dwa życzenia. Spełnią się (nie znoszę tych literówek, podawania dokładnych dat, liczb – robię się wtedy podejrzliwa… ale kiedy nie robię się podejrzliwa?)

Zacznę pracę w bardzo wysokim budynku (???) i zrobię niezłą karierę.

Aczkolwiek… przychody będę mieć nieregularne, a pracować będę na własny rachunek, bo tak lubię najbardziej (zaraz, zaraz… tyle z fusów… z Tarota wyszła mi jednak jakaś wielka międzynarodowa korporacja… czy mogę zrobić oszałamiającą karierę freelancera w międzynarodowej korporacji mającej swoją siedzibę w olbrzymim wieżowcu? Nestle czy Danone? Oto jest pytanie. A nastawiałam się na uniwersytety…)

Mam ochotę pociągnąć dalej swoją edukację (a jak… !)

Mam rzucić palenie (czy ja palę?!), bo Pani Wróżka wypatrzyła czarne płuca (ach, ci biedni bierni… Turkey kills good people with clean lungs)

Mam powstrzymywać się z wydatkami, bo trwonię pieniądze (już to gdzieś słyszałam… ach, tak, w tym samym miejscu… pewnie mieli taśmę z moim nagraniem… muszą przecież trzymać się starej wersji… ale ja nie dam się nabrać)

W styczniu/lutym zwali mi się na głowę pełno roboty (ups… druk…)

Może wyjadę gdzieś za granicę (a kto „może nie wyjedzie”?)

I na deser: miałam w przeszłości złamane serce i kilka depresyjnych momentów (tu punkty za oryginalność).

***

Notuję, notuję, zweryfikuję.

Nie ma to jak droższa wróżka – lepiej dopłacić, i ‘mieć tą pewność’. Przewidywanie przyszłości za 7,5 lira przez obsługujące masy małolaty rodzi pewne podejrzenia (gdzie ta moja wymarzona Stara Cyganka? Może znajdzie się jakaś w Kars…).

Po głębszej analizie dochodzę do wniosku, że wszystkie moje dotychczasowe wróżby się nie wykluczają, a pewne rzeczy powtarzają (tak, tak, myślę w tej chwili o swej rzekomej rozrzutności).

Poszukam książeczki (takie ABC przepowiedni z fusów) i w kolejnym poście, już jako profesjonalistka, udzielę kilku ‘ściśle tajnych informacji’ (szkoda, że nie jestem wygadana – mogłabym wróżyć po angielsku żądnym przepowiedni turystom).

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

men...to piękne :))
mi zawsze kojarzy się z piosenką Apteki która śpiewa: "men..men...menda!chodzi i się szwęda pier...menda"
a gdyby podejść do sprawy ortodoksyjnieultra feministycznie to pasuje do każdego faceta. te wróżki to chyba naprawdę patrzą w przyszłość..hahahahahahaha
dokus

mor cadı pisze...

sie usmialam

az mi cisnienie podskoczylo


czas na herbatke ziolowa firmy Botany (jakis badziew kupilam)