piątek, 27 lipca 2007

Ciao !


Kadıköy-Karaköy (a jednak tęsknię)


Tak powitał mnie (i pożegnał) mój potencjalny pracodawca, z którym spotkałam się w ubiegły piątek w kawiarni w dzielnicy Bebek (jachty, Hammery, Reina – bodaj najbardziej szacowna dyskoteka Stambułu… te klimaty. Cud-miód).

Podjechał beemką (nie znam się, taka duża i lśniąca – widać, że dba chłopak o auto), wybrał kawiarnię z widokiem na Bosfor, i zaczęła się „służbowa” rozmowa.

Portret tureckiego buca-nuworysza

Miałam wątpliwą przyjemność poznać kilku (na szczęście zaledwie kilku) przedstawicieli tego gatunku.

Zapatrzenie w USA – swoisty snobizm „na Amerykę”
Pan X. pochodzi z zamożnej rodziny, która wysłała go do Stanów na studia („Stąd ten mój amerykański akcent, he, he”) na uczelnię, na której wykłada jego kuzyn („Dlatego mogłem tam studiować, he, he”).

Rasizm, ksenofobia i inne nieprzyjemności
„My, Turcy, nie przepadamy za Arabami, he, he”
„Polscy górale z Zakopanego to tacy nasi Kurdowie, he, he” (choć to podpada raczej pod ignorancję; może żywi Pan X. serdeczne uczucia w stosunku do Kurdów, stąd to niefortunne porównanie)

Kasa kasa kasa
„Tak, aż tu się roi od Hammerów, he, he”
„Mam letni dom w Marmaris, ale w ogóle w nim nie bywam. Nie pojadę tam przecież moim samochodem, he, he”
Pan X. traktował także z wyższością obsługujących go kelnerów, mniemając, że tego rodzaju zachowanie należy do dobrego tonu.

Szalona Młodość
Nie był przecież takim bucem od zawsze, młodość miał zaiste szaloną (zanim trafił na „właściwą ścieżkę” rozwoju swej kariery menedżera) – „Pewnie nie znasz zespołu Athena, ale ćwiczyliśmy w tym samym studio, zanim stali się sławni… Mi jednak ten rock end roll’owy styl życia zupełnie nie odpowiadał… he, he”).

Ponadto Pana X. cechuje (mniejsza już o powyższy Typ Idealny Tureckiego Nuworysza):

- pobłażliwy stosunek do kobiet (bo kobiety, jak wiemy, można kupić…) – „Miałem dziewczynę w Polsce, ale zerwała w końcu ze mną, bo chciałem utrzymywać nasz związek w tajemnicy, he, he”;
- pobłażliwy stosunek do potencjalnych pracowników (no, mili Państwo, jeśli potencjalny pracodawca oferuje jedynie 700 lira za pracę 6 dni w tygodniu, oczekując od potencjalnego pracownika przeprowadzki blisko miejsca potencjalnej pracy, to… chyba sobie żarty stroi, chcąc kandydata zniechęcić… nie wspominając o tym, że zarabia zapewne ową sumę pomnożoną przez conajmniej dziesięć…);
- pobłażliwy stosunek w ogóle.

Pan X. uważa również, że:

- polskie kobiety kochają tureckich mężczyzn, bo są „tacy barwni”;
- Turcy to prawie Włosi, tudzież Włosi to prawie Turcy – pogubiłam się;
- polska młodzież nie zna wcale angielskiego tak dobrze, jak się powszechnie uważa.

Złotych myśli Pana X. koniec.

Teraz wyjaśnię, gdzie Pana X. znalazłam.

Przechadzałam się w ubiegły czwartek po śniadaniu ze znajomymi po dzielnicy Beşiktaş (cudowne, istniejące od kilkudziesięciu lat miejsce, coś z Kaymak w nazwie, prowadzone przez tego samego właściciela, już staruszka – sporo sobie za to śniadanie policzył, ale warto było zjeść – pycha! No, i ceni się, od tylu już lat to miejsce prosperuje… Tyle, że teraz nieco zapuszczone, niestety…). Minęliśmy zaparkowany busik firmy Pana X., z adresem i telefonem również warszawskim (i błędną, polską nazwą... Warszava…). Znajomi wykrzyknęli: Agata, Agata! Dzwoń, to znak! A że w „znaki” wierzę… Napisałam w piątek maila, na którego uzyskałam natychmiastową odpowiedź, a chwilę potem odbyło się, opisane powyżej, niezapomniane "bebekowe randez-vous".

(tymczasem wczoraj rozmowa o pracę w miłym miejscu, z miłymi ludźmi, za miłe pieniądze… mają dać znać za tydzień)

2 komentarze:

skylar pisze...

genialna notka ;)

Anonimowy pisze...

Ach ci tureccy mezczyzni...
Kazdy sie uwaza za nie wiem jak wielkiego amoroso, a portmonetki puste ...Smaic mi sie chce,jak slysze, ze maja wziecie wsrod Polek.Bo maja, ale wsrod Polek II kategorii .He,he, he ...Nikt z mondu nei zawraca sobie glowy czarnozopami ...