czwartek, 7 czerwca 2007

smęty-tylko-dla-wytrwałych

Haydarpaşa - zabytkowa stacja kolejowa (tuż przy Kadiköy)

Szarzyzna. Leje. Wieje. Przedwczoraj zjadłam loda. Z McDonalda (!!!). Zostałam ukarana (za McDonalda, nie loda samego w sobie). Piję drugiego „Gribex’a” a z głosem nadal cienko (jak dobrze, że nikt nie dzwoni w sprawie pracy).

A w sprawie pracy. Siedzę przed komputerem. Wysyłam CV. Nie potrafię zadzwonić do szkoły językowej i przystać na propozycję nauki angielskiego dla dzieci w wieku lat 3-6. Uparłam się, że będę robić to, co lubię, choćby za pół darmo. Choćbym miała paść przed komputerem. Choćbym miała paść ogólnie. Nie mam nic do dzieci w wieku przedszkolnym, ale gdybym chciała tego typu pracę, skończyłabym nauczanie początkowe. Na szczęście było mi dane skończyć SO-CJO-LO-GIĘ. Dlatego nie jest mi dane znalezienie sensownej (ciekawej i przyzwoicie płatnej - jednocześnie) pracy. Tak, zwalmy wszystko na wydział. Mogłam przecież studiować inżynierię lądową i budować mosty.

A o mostach, bo Hakan ma w tym tygodniu wyjaśnić swoją niezbyt-luksusową-sytuację na wspaniałym technical university. Takie są klimaty, jeśli pracuje się na dwa etaty (w tym jeden bezpłatnie) nie skończywszy studiów. Mało narzekania? No to dalej.

Jutro konferencja na uniwersytecie Bilgi – freedom of expression and its limits in Turkey and EU countries. Zapowiada się ciekawie. Organizacja: fundacja, w której Sevil robi swój drugi (również bezpłatny) staż (poza Amnesty). I pada ze zmęczenia. Chciałabym padać ze zmęczenia. Lepsze to niż padanie ze stresu (a propos padania – pada dalej, mogę zrzędzić bez wyrzutów sumienia).

Obudziłam się o 5.15. Nie, nie ma w tym żadnego masochizmu, po prostu zasnęłam wczoraj po 21. Cudowne uczucie zacząć dzień tak wcześnie (tyle CV można wysłać…). Czuję, że jest już późny wieczór. Może przez tą wczesną pobudkę tak bredzę.

To jeszcze coś a propos bredni. I już kończę. Obiecuję.

Przedłużyłam swój pobyt o kolejny tydzień. I kupiłam bilet powrotny. Do Stambułu oczywiście. Można pogratulować ???!!! (łudzę się, że jednak odwagi i konsekwencji…)

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

podobno jest pare nauczycielek angielskiego w przedszkolach, ktore sa po SOC-JO-LO-GII :))

çok mutlu agatka pisze...

zapewne tez: pare robiacych kariery w firmach badawczych, pare bezrobotnych, pare zastanowiajacych sie, co ze soba zrobic... etc...

mozna wiedziec, ktoz to taki zlosliwy?:))

çok mutlu agatka pisze...

pardon

no bo ja jestem przewrazliwiony czlowiek

:)))

Anonimowy pisze...

ktos, kto ci bardzo dobrze zyczy :)) a szczegolnie znalezienia dlugoterminowej, satysfakcjonujacej i dobrze platnej pracy w Stambule.
aha, dobrze by bylo, gdyby wygodne i przestrzenne (z naciskiem na "przestrzenne") mieszkanie zapewnil pracodawca - musze tez myslec o sobie ;)))