środa, 23 maja 2007

Ostatki


Z Kadikoy do Karakoy. Po wizycie na uniwersytecie Maltepe. Sevil mruzy oko, bo nie ma okularow

Podsumowujac miniony tydzien:

Mieszkanie

"Opiekun" mieszkania zwrocil uwage sprzedawcy ze sklepu naprzeciwko, ze ten wystawil na ulice smierdzace jedzenie. Zaczela sie bojka, przyjechala policja. Rozjuszeni emerytowani panowie rzucali w nasze drzwi butelkami wykrzykujac (w wersji light): "w tym domu mieszkaja rosyjskie prostytutki" (tesekkur ederim). Relacja obecnych, ja jak zwykle zjawilam sie sporo po zajsciu, nieswiadoma powagi sytuacji, zastanawiajac sie, dlaczego klucz, ktory zawsze otwieral drzwi wejsciowe, tym razem otworzyc ich nie moze (ktos po calym zajsciu nawtykal kleju do zamka). Dwa dni po scysji na Kumbarci Yokusu wlascicielka naszego squatu rozmawiala z sasiadami. Teraz podobno usmiechaja sie i kiwaja glowami na dzien dobry. Kobieta-Mafia. Jak zwykle podejrzliwa, nie wierze "opiekunowi" - mialam do tej pory neutralne stosunki z lokalna spolecznoscia - rozmowy o niczym, gdy kupowalam wode albo gazete (to zdarzalo mi sie zazwyczaj kupowac). Mili starsi panowie. Do tego raz sniadanie w obskurnej lokancie z pogaca i borek. I dwa razy yarim ekmek kebab z kurczakiem na rogu ulicy od pana, ktory oglada zawsze z przejeciem Kral TV. Zadnych butelek ani wyzwisk. No, ale skoro mowia, ze jest straszno, to straszno, prawda?

Giulia...

...trafila na cala historie z butelkami, to znaczy tuz po. Niezle powitanie. Twarda jednak jest, nic dziewczyny nie ruszy. Pojechala przedwczoraj odgrzewac to, co do odgrzania = wycieczka do Kayseri (wyslala wczoraj wiadomosc - "czuje, ze nie moglabym byc w tej chwili szczesliwa gdzies indziej" - trafila na otwarcie nowej wystawy na wydziale sztuk pieknych, a nasz profesor od obrazow (ze tak go nazwe) zaprosil ja od razu do studia. To sobie pomaluje dziewczyna. Ma zahaczyc w drodze powrotnej o Ankare. A w piatek dojezdza do Stambulu jej przyjaciolka Claudia.

Weekend...

...byl doprawdy uroczy. Po kameralnej demonstarcji przeciwko obowiazkowej sluzbie wojskowej udalysmy sie z Giulia na feministyczny festyn (to wlasnie slowo mi pasuje). Hakan poszedl na spotkanie media team, ja kolekcjonowalam ulotki i wizytowki kobiecych organizacji, ktore moglyby mnie odplatnie przygarnac. Spotkalam panne, ktora widzialam na placement test w TOMERze. Ciekawa. Przyjechala z Niemiec do Stambulu, by pracowac w jakims malym ngo dzialajacym na rzecz praw kobiet. Nie dowiedzialam sie poza tym niczego na jej temat, wreczylam jej za to wizytowke Amnesty i polecilam zglosic sie do biura w celu odbycia stazu. Po tej jakze milej konwersacji uslyszalam od Giulii (stala obok) ze chyba na glowe upadlam, skoro wspieram konkurencje.
Po wysluchaniu kilku malych koncercikow zahaczylysmy z Giulia o targi wyrobow recznych. Znow mnie wzielo, jak zobaczylam dywany. Ach te dywany. A moglam pracowac w eleganckiej dywanowej galerii, to mi sie zachcialo jakichs ambitniejszych stanowisk...



Praca

Wlasnie. Mialam nie zapeszac, ale i tak nie robie sobie nadziei, wiec napisze. Bylam wczoraj w mega wiezowcu w okolicy Levent. Przywdzialam najelegantsze ubranie, jakie mam tu, w Stambule. Niestety - i tak wygladalam jak sierota. Dzieki wsparciu Sevil (torebka) i Leny (potencjalnie: komplet garnitur-spodnie, buty i torebka, stanelo na wyjasnieniu mi, jak dotrzec na miejsce - spanikowana i zabiegana ostatnimi czasy nie moglam sprawdzic wczesniej, gdzie miejsce potencjalnej pracy sie znajduje, a w ostatniej chwili - jak to zwykle bywa - nie dzialal internet, ktory dziala zawsze) nie zabilam nikogo po drodze.

Poza tym odwiedzilam najciekawsza jak do tej pory knajpe w Stambule. Moze popracuje przy organizacji festiwalu, ktory odbedzie sie w czerwcu. A jesli sie sprawdze, to przy czyms wiekszym, do wrzesnia. Wlasciciel knajpy zajmuje sie wlasnie roznymi takimi ciekawymi rzeczami. Ale tym na pewno nie bede sie ekscytowac, bo primo - robota na czarno, a do tego pewnie marnie platna. Choc na pewno ciekawa.


Amnesty

Dzis konferencja prasowa - roczny raport Amnesty. Nie jadam teraz nawet darmowych obiadkow, ale robie im reklame na uniwersytetach, a dzis wstalam o szostej, zeby pomoc ogarnac caly ten b..... W zasadzie pomagalam Hakanowi, a nie Amnesty. Wystapil w pieknej zielonej koszuli.


Esentepe/Esenyurt

... czy jak tam zwal miejsce, w ktorym bylismy dzis z Hakanem po wspomnianym wyzej wydarzeniu. Nie bede pisac, z jakich to przyczyn nas tam wywialo. Podroz w obie strony zajela cztery godziny. Musze przyznac, ze po raz pierwszy poczulam sie w Turcji nieswojo. Pewnie z powodu napiec, stresow i ogolnego niezrownowazenia w ciagu dni ostatnich (a szczegolnie dzisiejszego) W porownaniu z ta okolica moja Kumbarci Yokusu to jednak naprawde przyjemne miejsce, GaziOsmanPasa = centrum kultury i rozrywki, a Kayseri - raj na ziemi (to zreszta raj na ziemi swoja droga, bez koniecznosci jakichkolwiek porownan:)

Ide odebrac kolezanke z Alanyi.

Optum iyi aksamlar iyi geceler i tak dalej.

Brak komentarzy: