piątek, 6 kwietnia 2007

Wielkanoc w muzulmanskim kraju/stylu


Nie zebym tesknila jakos za katolickim, tak mi sie napisalo...
Ech, fajny ten chlebek na obrazku, prawda? Cieplutki, swiezutki, napompowany, mniam mniam. Do tego ayran. Kurdyjska knajpa, wlascieciel z miasta Batman. Wlasciwie nie wiem, po co to pisze, mialam po prostu zyczyc wszystkim

* Wesolych Swiat *

(moze pisze to dlatego, ze nie potrafie skladac zyczen i zmieniam temat)

A Wielkanoc kojarzy mi sie z dobrym jedzonkiem (no, nie tylko, oczywiscie! - podkresle, zanim ktos zwroci mi uwage, ze ja znow tylko o jedzeniu) Stad zdjecie. W tym roku (podobnie jak w ubieglym) nie bedzie typical polish kielbaska. Za to pastirma lub socuk (cudne pikantne wedlinki, ponoc "tradycyjne" mieska Kayseri) Rok temu z Giulia i Kristine mialysmy "niedzielne sniadanie wegetarianskie", zamiast kielbasek - faszerowane ryzem papryczki. I duzo oliwek. Trzeba sobie jakos radzic w tych trudnych okolicznosciach...
W nocy jade do Kayseri. Jak dobrze, ze mam tylko kilkoro dobrych znajomych stamtad, z ktorymi bede chciala sie spotkac - w przeciwnym razie bylabym sfrustrowana - to przeciez tylko dwa dni... Pytanie brzmi...
- czy uda mi sie odwiedzic Kapadocje (odpowiedz prawdopodobnie brzmi - NIE);
- czy bede miec czas na zakup dywanu (to juz kolejne pytanie; w tym przypadku odpowiedz MOZE byc twierdzaca);
ale najwazniejsze pytanie brzmi:
- czy jednak butelka Zubrowki wystarczy?

I tym optymistycznym akcentem zakoncze.

WESOLYCH SWIAT Kochani Moi......

Brak komentarzy: