niedziela, 25 marca 2007

Smak zycia

























Przezylam wlasnie najbardziej stresujacy posilek w swoim zyciu.

Nie chcialo mi sie szukac knajpy, a potrzebowalam pilnie pozywienia (BIG SUPPER LUNCH AND BREAKFAST IN ONE) wpadlam wiec do pierwszego lepszego miejsca z köfte (takie mielone, ale dobre - pisze ALE, bo ja za mielonymi nie przepadam). Coz za paskudny-kolorowy-plastikowy-opostoszaly lokal wybralam, wstyd! Po tylu miesiacach spedzonych w Turcji...! Nie zniechecilo mnie nawet to, ze bylam jedynym klientem (po mnie wpadla jeszcze taka mila smieszna starsza pani, ktora popijala swoje mielone fanta). Zaplacilam 9,50 i jestem glodna. A stresujaca byla nadgorliwa uprzejmosc kelnerow (moze dlatego knajpa nie cieszy sie popularnoscia).


(......oj, dlugo to ja tu nie popisze - wlasciciel kafejki lazi z odswiezaczem powietrza i intensywnie spryskuje... ekh, ekh... nie latwiej byloby otworzyc okna?)


Na swoje usprawiedliwienie moge jedynie powiedziec (napisac raczej), ze to wszystko (ten glod i nierozwazny wybor restauracji) przez wczorajsza impreze.

Bylam na pozegnalnym przyjeciu Niemca (zajmuje jego pokoj - oczywiscie musialam mu o tym wspomniec na imprezie, zeby mu sie jeszcze bardziej przykro zrobilo, ze wyjezdza). Moi nowi wspollokatorzy, ich znajomi, znajomi znajomych.


Nie bede rozpisywac sie na temat tego, jak wielki blad popelnili wszyscy ci (w tym ja), ktorzy nie skorzystali z cudownych mozliwosci, jakie niesie ze soba program Socrates Erasmus.


Zdjecie: na zakonczenie zimy.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Pieknie jest dzisiaj w Stambule? Bo tu tak wiosennie..
Mo

çok mutlu agatka pisze...

hmmm

jakby to opisac...

czasem slonce, czasem deszcz...


boli mnie gardlo od tych pogodowych wahan

ale i tak jest cudownie

:-)