sobota, 17 lutego 2007

Nostalgicznie



















Obejrzalam film, ktory rozwalil mi weekend.

"Conversation With Other Women". Polecam (www.conversationsthemovie.com)

No, chyba ze nie jest az tak dobry, a tylko ja sie starzeje, i stad to... takie tam.



Zmusilam sie jednak do wyjscia z domu. Za pol godziny spotkanie przy Burger Kingu (szkoda, ze nie McDonaldzie) i wyprawa na impreze. Nawet pisze o tym "wyprawa". Chyba naprawde sie starzeje.

Poszlabym teraz do milej malej knajpki, usiadla na dywanie, zapalila nargile (wiem, wiem, po dwoch wdechach zrobiloby mi sie slabo) i posluchala jakiegos pana z wasem grajacego na bağlamie. Chyba zatesknilam za wschodem (Amerykanka jest zdeterminowana odwiedzic oddzial w Van.. wiec jest nas dwie.. wiec chyba sie wybierzemy).

Jeszcze a propos bağlamy (cos mnie dzis wzielo).
Na ulicy, na ktorej znajduje sie biuro Amnesty, jest kilkadziesiat sklepow z instrumentami (mniam...). Mimo, ze na zadnym nie gram, korci mnie, zeby kilka odwiedzic (poudaje, ze umiem grac na czyms poza podstawowkowym fletem plastikowym).

Mialam zobaczyc tyle miejsc. I odwiedzic przynajmniej Safranbolu. Minal miesiac, a nie widzialam nawet Topkapı.

Na razie kolejne zdjecie zastepcze (ciag dalszy watku muzycznego: okladka ukochanego zespolu).


W strone Burger Kinga marsz...

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

:)))) od razu przypomnialy mi sie studenckie czasy, jak to po zajeciach szlismy do jakiegos baru na Kizilayu i przy herbatce panowie z sumiastymi wasami grali rzewne turku... ach, to byly piekne dni..

çok mutlu agatka pisze...

domyslam sie, kim jestes, anonimie :-)

wlasnie, Kizilay, tak sie wybieram do tej Ankary i wybrac sie nie moge... ale na poczatku marca bede na pewno... mmm

Anonimowy pisze...

Witam

Jestem Twoimi nowym fanem... z zachwytem przeczytałam Twoje opowiesci... czekam na wiecej :)
podrawiam Basia