poniedziałek, 19 lutego 2007

Manu Chao, Kayseri i zly taksowkarz Yunus


Impreza cudowna. Klimaty ankarskiego Golge. Poczulam, ze znow mam 16 lat.


A powaznie...


Poznalam slodkie dziewcze z Bulgarii, ktore na wstepie podalo mi swoj numer telefonu i zaczelo sie zwierzac ("I will tell you something in secret... I don't like Turkish people, you know?" - ku mojemu zaskoczeniu i lekkiemu przerazeniu...). Wychodzac, zegnala sie ze mna wylewnie (mysle, ze procenty jej troche uderzyly... maja slabe glowy w tym kraju... nawet Bulgarki!). "Koniecznie musiamy sie spotkac... Oprowadze Cie po Kadikoy".


Poznalam tez poczatkujaco-niedoszla pisarke. Ustalilysmy na wstepie, ze zrobimy wspolna promocje naszych ksiazek w Polsce (pod warunkiem, ze kolezanka wyrobi sie z pisaniem do konca roku).


A z powazniejszych rzeczy - zaproponowala mi, zebym sie do niej wprowadzila (slyszac, gdzie mieszkam, ostentacyjnie uderzyla glowa w stol i lezala tak przez kilka sekund. Zapytala, czy jestem masochistka - najpierw Kayseri, teraz nawet w Stambule dziwne miejsce wybieram... Chcac ratowac sytuacje (kolega, ktory siedzial obok, pochodzi z Kayseri) odpowiedzialam, ze "lubie tradycje".


DJ (ruszal sie wredny, choc go prosilam, zeby sie nie ruszal - stad zdjecie rozmazane) opusil impreze okolo 1.30. Wiec my rowniez (dziewczyna DJ-a sie wstawila i musial sie nia zaopiekowac... no comment).


Udalismy sie ze znajomymi na nocnego kebaba (kebabiarnia Bambi z sarenka w logo... urocze). Potem wsadzili mnie do taksowki. Kochane dziewcze dalo mi jeszcze 10 lira "na wszelki wypadek" (turecka, nigdy nie konczaca sie, opiekunczosc).


Wiem juz na przyszlosc, ze powinnam sama wybierac sobie taksowkarzy.....


Mlody wyzelowany taksowkarz Yunus chcial umowic sie - UWAGA - na kawe do Pierre Loti. Zaczne miec chyba obsesje na punkcie tego miejsca.


Nastepnym razem zadzwonie po taksowkarza Ahmeta. Jesli bede potrzebowac taksowki i jesli trzeba bedzie sie rozprawic z taksowkarzem Yunusem.

Brak komentarzy: