wtorek, 6 lutego 2007

Amnesty moje tureckie


Mile miejsce, ciekawi ludzie, ekscytujące wyzwania... Zaraz sie rozplyne ze wzruszenia, wiec - starym dobrym zwyczajem - troche ponarzekam.

Nie zajmowalam sie nigdy PR-em, dlatego tworzenie strategii dla tureckiego oddzialu Amnesty wydaje mi sie zadaniem ponad moje sily (i zapewne tak jest...) Angielka ma spore doswiadczenie, pracowala min. dla BBC i kiku wydawnictw. Przyjechala na dwumiesieczny staz z nastawieniem, ze bedzie zajmowac sie wspolpraca z mediami. A ja? Coz... Najpierw wmawialam Finowi, ze na pewno zatrzymam sie w Ankarze (gdzie nikogo teraz nie potrzebuja, ale robia - wg mnie - ciekawsze rzeczy, zajmuja sie min. edukacja nt. praw czlowieka i wspolpracuja szerzej z uniwersytetami). Potem zszokowalam go informacja, ze bede jednak przez miesiac w Stambule (ku jego wielkiej radosci, bo potrzebuja stazystow do mediow)
Nie wiedzial chlopak po prostu, gdzie mnie upchnac. Taka jest prawda.

Bajzel niesamowity. Pytalam o liste przychylnych mediow, jakie informacje ostatnio umieszczali, gdzie... ("Hmmm... Koordynator ds. mediow powinien wiedziec... Ale go teraz nie ma..."). Baze danych wszystkich gazet etc. stworzylam dzis w 15 min., korzystajac z dwoch stron internetowych, na zasadzie copy-paste i porzadkowania uzyskanych informacji. Miala byc to nasza praca na kolejne tygodnie. Nigdy takiej bazy nie tworzyli.

Musimy ogarnac ten balagan i robic to, na co mamy ochote, bez ograniczen.

Jest tez oddzial w Van zajmujacy sie uchodzcami. Tak mnie jakos ciagnie w te rejony, mialam odwiedzic Van w celach turystycznych w zeszlym roku... Nadal odkladam ta podroz... Moze to znak. Wybiore sie na pewno, ale najwczesniej w marcu...

Zapraszam chetnych towarzyszy podrozy!

Brak komentarzy: